Autopromocja

Mutanci kontra potwór Frankensteina: recenzja „Wolverine i X-Men”

Wolverine i X-Men: Cyrk przybył do miasta - detal okładki
Wolverine i X-Men: Cyrk przybył do miasta - detal okładkiMedia
7 września 2015

W zawiłościach i zwrotach akcji komiksów o X-Men mogą się połapać pewnie tylko najwierniejsi fani serii, ale nawet jeśli nie śledzicie na bieżąco wydarzeń ze świata mutantów, lektura „Wolverine’a i X-Men” może sprawić wam sporo frajdy.

Ostatnie lata w komiksach Marvela obfitowały w dramatyczne wydarzenia, które miały wpływ na życie bohaterów, ale przed lekturą tomu „Cyrk przybył do miasta” wystarczy pamiętać tyle, że Wolverine jest teraz dyrektorem szkoły dla mutantów im. Jean Grey, nauczają w niej zaś m.in. Storm, Kitty Pryde, Beast oraz Iceman. A dzieciakom, które do szkoły uczęszczają, zagrażają najczęściej ich rówieśnicy z Hellfire Academy, czyli konkurencyjnej uczelni założonej przez złowrogi Hellfire Club.

„Wolverine i X-Men”, choć w tytule na pierwszym miejscu stawia ulubionego mutanta czytelników, skupia się przede wszystkim na młodocianych bohaterów. To ich potyczki – nie tylko z wrogami, lecz także z codziennością – dominują w pisanej przez scenarzystę Jasona Aarona serii. A to pozwala na odrobinę oddechu od poważnych zazwyczaj innych serii o X-Menach. Tutaj twórcy mogli sobie pozwolić na dystans w opowieściach o mutantach i poza rozpędzoną niczym rollercoaster akcją stawiają na wysokiej próby humor. I nie chodzi jedynie o to, że dzieciaki ze szkoły im. Jean Grey muszą stoczyć nierówną walkę z prowadzącym okrutny cyrk potworem Frankensteina, bo tu akurat wdzierają się zaskakująco poważne tony. To na drugim tle Aaron pozwala sobie na mniej lub bardziej złośliwe żarty z reguł obowiązujących w komiksowym uniwersum Marvela. Za przykład niech posłuży choćby otwierająca album sekwencja, w której Kitty Pryde poszukuje nowego nauczyciela: na przesłuchania zgłaszają się m.in. Blade, łowca wampirów, Spider-Man, a nawet Deadpool. Podobnych smaczków – tak jak i gościnnych występów marvelowskich superbohaterów – w całym albumie znajdziecie znacznie więcej.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.