Nagrali płytę „Dzieciom”, która wcale nie jest skierowana do dzieci, za to pełno w niej dydaktyzmu i świetnych melodii, w których bawią się m.in. klimatami rodem z muzyki orientalnej
Dziennik Gazeta Prawna
W rozmowie przy okazji poprzedniego albumu Lao Che „Soundtrack” wokalista Spięty powiedział mi, że tamtym materiałem chciał „wyrwać się z melancholii, która mi towarzyszy od lat, ale jak siadam do pisania, to zamiast planowanego wznoszenia w górę, wpadam w dół. Nie nazwałbym jednak tego materiału depresyjnym. Użyłbym raczej określeń: napięty, niepokojący”. Podobnych określeń można użyć do najnowszej płyty jego kapeli, „Dzieciom”.
Lao Che wykonywali już teksty nawiązujące do dzieł Sienkiewicza, Stachury czy Mickiewicza (płyta „Gusła”), stworzyli coś na wzór słuchowiska radiowego („Powstanie Warszawskie”), bawili się motywami religijnymi („Gospel”), dali upust zimnofalowym i punkowym inspiracjom („Prąd stały/Prąd zmienny”), kreowali filmową opowieść („Soundtrack”). Nigdy się nie powtarzali i teraz też nie mają zamiaru tego robić. Nagrali płytę „Dzieciom”, która wcale nie jest skierowana do dzieci, za to pełno w niej dydaktyzmu i świetnych melodii, w których bawią się m.in. klimatami rodem z muzyki orientalnej. W ten świat wprowadza nas już otwierający krążek numer z trafnym tytułem „Dżin”. Spięty brzmi jakby śpiewał na wieży w Maroku, do tego dochodzą rzężące gitary i dźwięki jak z soundtracku do „Księgi tysiąca i jednej nocy”. Kolejny kawałek to znakomity singiel „Tu” przypominający momentami przebój Boba Merrilla z lat 50. „Mambo Italiano”. Mamy tu pokaz lirycznego mistrzostwa Spiętego: „Sprawa oczywista – Szatan jest sadysta/ A czemu niemiły? z jakiej przyczyny?/ Sam może nieboże i nie ma dziewczyny?/ Ci z Nieba przez lufcik rzucili mi haczyk/ Że byłby etacik, może mały fiacik/ Lecz mają warunek i problem w tym/ Że muszę być dobry tylko nie wiem, w czym? (...) Co? My źle po środku mamy?/ Tu jest jak u mamy, jak u mamy tu mamy/ Raz i dwa, dwa i raz, tu po środku jest w sam raz/ Na dole wśród smoły niezdaruchy i pierdoły/ A na górze Jezusy i ich lizusy/ Tu jesteśmy wolni, tu nie mamy zwierzchnika/ Za to mamy kobiety, a kobiety są pycha”.
Każdy numer jest na „Dzieciom” wydarzeniem, zarówno jeśli chodzi o tekst, jak i warstwę muzyczną. „Znajda” to niemal improwizacja freejazzowa. Sporo jazzowych wstawek jest też w ponad siedmiominutowym „Z kamerą wśród zwierząt buszujących w sieci”. Istny punkowy klimat ma „Legenda o Smoku”, a na finał mamy fenomenalny też ponadsiedmiominutowy „A chciałem o sobie”. Dla mnie ten numer brzmi jak hołd dla całego wachlarza polskich artystów, od epoki big beatu, przez Niemena, po naszą szkołę jazzu.
Całość została znakomicie wyprodukowana przez Emade, a swoje dźwięki dołożyli m.in. Karol Gola z grupy Pink Freud oraz Miłosz Pękala (Mitch & Mitch, Kwadrofonik). „Dzieciom” zachwyca mnie od kilku dni i mimo wielokrotnego słuchania nie przestaje.
Lao Che | Dzieciom | Mystic