Akcja skupia się na grupie porywaczy, którzy uprowadzają żonę zamożnego Amerykanina. Kiedy nie otrzymują okupu, rozwścieczona kobieta przejmuje pałeczkę i próbuje zemścić się na skąpym mężu

„Anatomia zemsty” miała powstać już 30 lat temu. Wówczas gwiazdą produkcji miała być Diane Keaton. Tak się jednak nie stało. W wersji z 2014 roku zastąpiła ją Jennifer Aniston, jednak akcję umieszczono w latach 80. XX wieku, zgodnie z książkowym oryginałem autorstwa Elmore’a Leonarda. Akcja skupia się na grupie porywaczy, którzy uprowadzają żonę zamożnego Amerykanina. Kiedy nie otrzymują okupu, rozwścieczona kobieta przejmuje pałeczkę i próbuje zemścić się na skąpym mężu. Taka zmiana służy twórcom nie tylko jako scenariuszowa wolta, ale też zabawa kinem gatunkowym. Wprowadza bowiem w typowo męski świat pierwiastek kobiecy, odczarowując tym samym dość mizoginiczne kino kryminalne. Całość tworzy sympatyczne, ale mało porywające widowisko, z charakterystycznymi postaciami, które działają osobno, ale już niekoniecznie lepią się w widowiskową całość. „Anatomia zemsty” ma też kilka zgrabnych żartów słownych i gagów, ale ani jedne, ani drugie nie wywołują salw śmiechu tylko, co najwyżej, chwilowy uśmiech. I taka właśnie jest temperatura tego filmu: pokojowa, z chwilowymi tylko tendencjami do podskoczenia o jeden lub dwa stopnie na termometrze odmierzającym emocje widzów.

Anatomia zemsty | reżyseria: Daniel Schechter | dystrybucja: Monolith (3)