Reklama

„Jako minister kultury mam demokratyczny mandat do decydowania o tych sprawach. Moim obowiązkiem jest kształtowanie polskiej kinematografii z punktu widzenia widzów i potrzeb polskiej polityki historycznej” - powiedział Gliński w rozmowie na antenie Polskiego Radia 24. Podkreślił, że „każda wspólnota realizuje politykę historyczną, bo z tego wynikają jej szanse w rywalizacji międzynarodowej i dalszego trwania”.

Odnosząc się do kontrowersji wokół filmu „Śmierć Zygielbojma”, Gliński przypomniał proces jego powstawania. Wyjaśnił, że potrzeba realizacji tego filmu wynikała z istnienia wielu „białych plam” w polskim kinie historycznym. „Polska historia nie była opowiadana, a co za tym idzie polska tożsamość była zubożana” – ocenił.

Aby zmienić ten stan rzeczy w 2016 r. ogłoszono konkurs na scenariusze filmów historycznych. „W tym czasie poprosiłem jedną z osób znanych w środowisku filmowym, aby zainspirowała twórców do powstania filmu o Szmulu Zygielbojmie. Ta historia mnie fascynowała, a z drugiej strony czułem się odpowiedzialny za przedstawienie tej opowieści” – powiedział. W 2017 r. szef MKiDN zwrócił się do Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych z prośbą o zrealizowanie takiego filmu.

W czwartek na antenie PR24 Gliński wyjaśnił, że reżyser Ryszard Brylski dołączył do pracy nad filmem w 2018 r. - po dwóch latach od rozpoczęcia realizacji. Dodał, że tym samym czasie zwrócił się też do Polskiej Fundacji Narodowej z prośbą o współfinansowanie filmu. „Wydawało się, że to jeden z tematów ważnych dla wizerunku Polski” – podkreślił. Przypomniał, że innym filmem współfinansowanym przez PFN jest „Raport Pileckiego” - obecnie na etapie przygotowania do realizacji.

Przemawiając w środę przed premierowym seansem reżyser „Śmierci Zygielbojma” ocenił, że film został zdegradowany do kategorii „kina rządowej propagandy”. Brylski stwierdził: „w końcowych napisach znajdą państwo informację brzmiącą: Pomysł filmu: Piotr Gliński”. „Wpis taki pojawił się ostatnio w pokazowych kopiach i chciałbym zaznaczyć, że jest on dla mnie zaskakujący i niezrozumiały” - powiedział.

Gliński ocenił, że wypowiedź Brylskiego wpisuje się w trwające od sześciu lat działania polityczne, którymi wielu przedstawicieli kultury podważa niedemokratycznymi metodami „demokratyczny mandat rządu do podejmowania decyzji”. „To element zjawiska opierającego się na przekonaniu, że ze wszystkiego można robić panikę moralną i wszystko oprotestowywać” – powiedział.

Zdaniem Glińskiego, takie działania są „elementem konformizmu i presji środowiska artystycznego, które wymaga uwiarygodnienia się swoich przedstawicieli, poprzez krytykę rządzących”. „To bardzo niebezpieczne dla całej wspólnoty narodowej, bo trudno skleić coś, co jest tak bardzo rozdzierane. W tych warunkach debata zastępowana jest spektaklami i hejtem” – wyjaśnił. Dodał, że kryzys wartości dotyka całej Europy - widoczne są „zmiany kulturowe, które za pośrednictwem ideologii progresywnych zmierzają do dekonstrukcji i niszczenia tradycyjnych instytucji, a tym samym kryzysu społecznego”.

Odnosząc się do zbliżającego Narodowego Święta Niepodległości, wicepremier Gliński stwierdził, że nie jest pewien pełnej realizacji programu obchodów - przygotowanego m.in przez MKDiN - ponieważ „wielu zależy na tym, aby polska wspólnota nie funkcjonowała spokojnie”. Jego zdaniem Glińskiego tradycja świętowania niepodległości jest kwestionowana poprzez „łamanie norm” i „bezprawną presję zagraniczną”. „Można się spodziewać prowokacji, ale wierzę, że dojdzie do pokojowego Marszu Niepodległości oraz innych uroczystości związanych ze Świętem Niepodległości. Nie dajmy się oszukiwać tym, którym zależy na nienawiści i używają różnego typu inwektyw w życiu publicznym” – podkreślił.