Pokazu filmu "Obywatel Jones" nagrodzonego Złotymi Lwami na FPFF w Gdyni w roku 2019 - jak informuje MSZ - został zorganizowany w czwartek przez Instytut Polski w Moskwie wraz z moskiewskim Stowarzyszeniem "Memoriał" w siedzibie tej organizacji. Film opowiada o sowieckim ludobójstwie na Ukrainie.

W komunikacie polski resort spraw zagranicznych przekazał, że podczas projekcji filmu na salę wdarła się z okrzykami niezidentyfikowana grupa osób.

"Po około 10-15 minutach obecności na sali agresorzy gwałtownie, w pośpiechu ją opuścili. Po dalszych 5-10 minutach na miejsce przybyła policja. Projekcja filmu została dokończona mimo utrudnień. Proces kontroli osób przebywających na sali potrwał kilka godzin. Podczas zdarzenia nie ucierpiał fizycznie żaden obywatel RP" - poinformował polski resort dyplomacji.

Reklama

Zapewnił, że centrala MSZ i ambasada RP w Moskwie pozostawała i pozostaje w kontakcie z organizatorami.

"Atak na siedzibę zasłużonej dla relacji polsko-rosyjskich i pamięci historycznej organizacji, w trakcie projekcji filmu, opowiadającego o ludobójstwie jest kolejnym niezwykle smutnym przykładem traktowania instytucji zajmujących się pamięcią historyczną. MSZ podejmie stosowne działania" - oświadczył polski resort dyplomacji.

Reklama

Film Agnieszki Holland "Obywatel Jones" opowiada o brytyjskim reporterze, który w 1933 roku opisał Wielki Głód na Ukrainie. Około 15 minut po rozpoczęciu projekcji przez wejście służbowe wdarło się około 30 ludzi w maskach zakrywających twarz - powiedziała PAP przedstawicielka Memoriału Irina Ostrowska. Jak oceniła, napastnikami byli młodzi ludzie nazywani "tituszkami". Jest to określenie chuliganów wynajmowanych do różnego rodzaju incydentów.

Napastnicy weszli na scenę i zaczęli wyzywać zgromadzonych: "Swołocze!", "Faszyści!", "Wynocha z Rosji!", "Nie ma miejsca dla +zagranicznych agentów!+". Memoriał został uznany przez władze rosyjskie za organizację pozarządową "pełniącą funkcje zagranicznego agenta".

Ostrowska dodała, że napastnicy najpierw krzyknęli do zgromadzonych na sali, by położyli się na podłodze. Przyznała, że ten rozkaz mógł wzbudzić lęk, zwłaszcza że wielu gości to osoby w wieku starszym. Później napastnicy "w pewnym momencie zdaje się zrozumieli, że wezwaliśmy policję i również grupą pobiegli do wyjścia. Jednak schwytaliśmy trzech, po prostu stanęliśmy w drzwiach i nie przepuściliśmy ich, a mimo wszystko unikali oni rękoczynów" - relacjonowała.

Na miejsce przyjechała policja, która zabrała trzech sprawców na komisariat. Z policjantami pojechali także pracownicy Memoriału. Na sali pozostali widzowie i pracownicy Memoriału. Policja zbiera od wszystkich wyjaśnienia w sprawie incydentu.

Ostrowska wskazała, że projekcja odbyła się zgodnie z przepisami i że film ma odpowiednie zezwolenie. Podkreśliła, że "jest to film absolutnie antywojenny" i że nie może zrozumieć, kto zorganizował incydent i zlecił atak.

Sprawcy ataku podczas projekcji filmu Agnieszki Holland w moskiewskim Stowarzyszeniu Memoriał chcą, by kłamstwo o tym, co działo się na radzieckiej wsi podczas kolektywizacji, o Wielkim Głodzie, trwało - powiedział Piotr Skwieciński, szef Instytutu Polskiego w Moskwie, współorganizatora pokazu.

"Co jest przyczyną (ataku), oczywiście nie wiem. Mogę powiedzieć, że film Holland opowiada, jak Stalinowi udało się ukryć przed światem, drogą kłamstw i manipulacji, to co się działo na radzieckiej wsi podczas kolektywizacji, Wielki Głód. Ci, którzy dokonali tego, chcieliby, żeby to kłamstwo, które udało się narzucić światu, milczenie o zbrodni przeciw własnemu narodowi, trwało" - oświadczył Skwieciński.

"Cieszę się, że nie udało im się zerwać pokazu" - dodał. Jak wyjaśnił, "kiedy bojówka opuściła Memoriał, seans został wznowiony i trwał do końca". Przybyła na miejsce policja prowadziła stosowne czynności bez wchodzenia na salę.

Skwieciński powiedział, że na czwartkowym pokazie filmu "Obywatel Jones" było około 50 osób. Sala Memoriału jest niewielka, ale "była praktycznie pełna" - dodał.

Zapewnił, że mimo incydentu instytut "będzie robić swoje". "Nie będziemy się poddawać presji. Działamy zgodnie z prawem rosyjskim i naszą misją" - podkreślił szef Instytutu Polskiego.