W „Omarze” wielka polityka sąsiaduje z jednostkowymi dramatami, a konflikt izraelsko- -palestyński wywiera wpływ na wewnętrzne rozterki bohaterów
W swoim nowym filmie Hany Abu-Assad potwierdza status największej ikony palestyńskiego kina obok Elii Suleimana. O ile jednak ten drugi twórca często sięga po poetykę surrealizmu i sprawia wrażenie mocno zakorzenionego w europejskiej tradycji kina artystycznego, autor „Paradise Now” twórczo inspiruje się kinem gatunków. Potwierdzenie talentu Abu- -Assada w tym względzie stanowi zainteresowanie okazane mu przez Hollywood. Przed dwoma laty palestyński reżyser otrzymał możliwość, by zrealizować w Fabryce Snów legitymującego się gwiazdorską obsadą „Kuriera”. Film Abu-Assada zwracał uwagę jako intrygująca hybryda filmu akcji, kryminału i thrillera. Zdolność do czerpania z wielu różnych poetyk stanowi także o sile „Omara”. Najnowsze dzieło palestyńskiego twórcy to jednocześnie trzymające w napięciu kino szpiegowskie i poruszający melodramat.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.