Nakręcony za grosze „Blue Ruin” to prawdziwy triumf kina niezależnego
Pokutuje przekonanie, że amerykański serwis crowdfundingowy Kickstarter to targowisko próżności, gdzie pieniądze na swoje filmy wyciągają od naiwnych ci, którym żaden producent przy zdrowych zmysłach nie dałby złamanego grosza. Niektórzy twórcy niedysponujący budżetem pozwalającym im na stworzenie dzieła ze snu sięgają po kamery cyfrowe i kręcą horrory z ręki, mając nadzieję, że ktoś ich zauważy i sypnie kasą, inni decydują się z kolei zorganizować internetową zrzutkę, choć szanse powodzenia są stosunkowo niewielkie. Szczęście dopisuje nielicznym. A jednak. Jeremy Saulnier nie chciał co prawda dużo, bo tylko trzydzieści parę tysięcy dolarów. Zebrał całość. I nakręcił film znakomity.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.