Autopromocja

"Lekcje harmonii": Piękno i okrucieństwo

"Lekcje harmonii"
"Lekcje harmonii"Media
6 maja 2014

Dzieciaki z „Lekcji harmonii” nie miałyby wstępu do „Klasy” Laurenta Canteta.

W nagrodzonym Złotą Palmą filmie krnąbrni uczniowie dali się okiełznać pedagogowi, który przygotował ich do życia w wielokulturowym społeczeństwie. Debiut Emira Baigazina jest przepełniony większą dawką goryczy. Trudno się temu dziwić. Z kazachskiej prowincji do Paryża prowadzi przecież daleka droga wypełniona kulturowymi i ekonomicznymi barierami. Miejsce akcji urasta do rangi największych zalet „Lekcji…”. Kazachstan nie przypomina już groteskowej Nibylandii z „Borata” ani neokolonialnej wizji ukazanej w „Miłości z Księżyca” Veita Helmera. Dzięki nagrodzonemu na Berlinale filmowi Baigazina kino byłej republiki Związku Radzieckiego donośnie przemówiło własnym głosem.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.