Dzieciaki z „Lekcji harmonii” nie miałyby wstępu do „Klasy” Laurenta Canteta.
W nagrodzonym Złotą Palmą filmie krnąbrni uczniowie dali się okiełznać pedagogowi, który przygotował ich do życia w wielokulturowym społeczeństwie. Debiut Emira Baigazina jest przepełniony większą dawką goryczy. Trudno się temu dziwić. Z kazachskiej prowincji do Paryża prowadzi przecież daleka droga wypełniona kulturowymi i ekonomicznymi barierami. Miejsce akcji urasta do rangi największych zalet „Lekcji…”. Kazachstan nie przypomina już groteskowej Nibylandii z „Borata” ani neokolonialnej wizji ukazanej w „Miłości z Księżyca” Veita Helmera. Dzięki nagrodzonemu na Berlinale filmowi Baigazina kino byłej republiki Związku Radzieckiego donośnie przemówiło własnym głosem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.