Autopromocja

"72 godziny": Niezły bajzel

Kevin Costner "72 godziny"
Kevin Costner "72 godziny"Media
24 lutego 2014

W „72 godzinach” irytuje nie tyle nieudolność samego filmu, ile upajanie się nią reżysera. Efekt przypomina wydane z pompą, ale mało gustowne przyjęcie, na którym nie bawi się dobrze nikt poza organizatorem.

McG, który pokazał już, co potrafi, w takich filmach, jak dylogia „Aniołki Charliego” czy „Terminator: Ocalenie”, mógłby funkcjonować jako kinowy oryginał. Jego filmy obdarzone są bowiem tak hermetycznym poczuciem humoru, że nie bawią ani amatorów żenady, ani koneserów kina b-klasowego. Trudno nawet powiedzieć, czy twórca za target obiera pierwszych, czy drugich, kiedy przyjrzeć się pozostałym składnikom jego filmu: absurdalnej fabule, uwierającym ucho dialogom czy bezsensownym „stoperom” akcji. To wszystko zebrane do kupy daje efekt tak odstający od kinowych standardów, że widz ma zagwozdkę, czy to, co ogląda, to jeszcze zawadiacka hucpa, czy już wyłącznie chałturzenie średnio wprawnego w fachu rzemieślnika.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png