Do kin trafia właśnie „Taka piękna katastrofa”. Wygląda na to, że hollywoodzcy magicy stracili monopol na filmowe wizje apokalipsy.
Ekranowe katastrofy przestały przypominać już wyłącznie naszpikowane efektami specjalnymi sny Michaela Baya czy Rolanda Emmericha. Hasło „koniec świata” coraz częściej kojarzy się już nie z masową zagładą, lecz całkowicie indywidualnym niepowodzeniem. Kpiarska deprecjacja jednego z najważniejszych toposów w dziejach sztuki stanowi pole do popisu dla zbuntowanych gwiazd amerykańskiego kina niezależnego. Nie przez przypadek „Trylogia nastoletniej apokalipsy” stanowi ważne ogniwo wywrotowej twórczości Gregga Arakiego. Reżyser „Takiej pięknej katastrofy” pozornie stąpa po śladach twórcy „Donikąd”, lecz odnajduje własną artystyczną ścieżkę.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.