"Panaceum" to solidny thriller. Szkoda, że Steven Soderbergh postanowił pożegnać nim się z kinem.
Porównania z Hitchcockiem pojawiające się w zachodniej prasie są trochę na wyrost, podobnie jak i widniejąca poniżej ocena filmu. Nie zmienia to faktu, że tak sprawnego twórcy kina środka jak Steven Soderbergh dzisiaj trzeba szukać ze świecą. Zmagając się z materią coraz to innych formuł gatunkowych i częściej wychodząc z owych przepychanek obronną ręką niż na klęczkach, Soderbergh dowodzi swojej elastyczności i zdolności adaptacyjnych. Jednocześnie wciąż potrafi zachować własny styl i wyrazisty język narracji, choć przecież zdarzało się, że kręcił po dwa filmy rocznie. Znakomicie operuje niedomówieniem, pozwalając wybrzmieć ciszy, suspens budując nie za pomocą frenetycznego montażu, ale kompozycyjnej pustki. „Panaceum” faktycznie skroił zgodnie z prawidłami hitchcockowskiego thrillera, bohaterem czyniąc everymana wplątanego w skomplikowaną intrygę kryminalną.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.