"Lot", nowy projekt twórcy „Powrotu do przyszłości” przypomina raport Macierewicza ekranizowany po trzech drinkach i działce koki.
Zemeckis opowiada historię pilota, który zapobiegł lotniczej katastrofie. Whip Whitaker nie ma w sobie jednak nic z pomnikowego herosa, jakim obwołano w polskich mediach kapitana Wronę. Bohater filmu Zemeckisa jest alkoholikiem, a w dniu tragedii siadł za sterami pod wpływem wódki i narkotyków. Wychodzący z podobnego punktu wyjścia „Lot”mógłby stanowić krytykę stabloidyzowanej rzeczywistości,w której wystarczy chwila, by spaść ze szczytu na samo dno. Ambicje twórców wydają się jednak znacznie skromniejsze i skupione na przedstawieniu jednostkowego dramatu Whitakera. Zemeckisowi nie udaje się przy tym uniknąć klisz pojawiających się w hollywoodzkich filmach o walce z nałogiem.
„Lotowi” ciąży choćby zbędny wątek romansowy i przewidywalność przesłania. Siłę filmu Zemeckisa stanowi za to zwodnicza atrakcyjność, z jaką udaje się twórcom pokazać hulaszcze życie Whitakera. Scenom kolejnych imprez towarzyszy magnetyczna ścieżka dźwiękowa, a wokół pilota gromadzi się galeria pięknych kobiet i barwnych przyjaciół. Nic dziwnego, że mężczyzna nie chce łatwo rezygnować z luksusów, a do obrony dobrego imienia angażuje najlepszych prawników.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.