"Dziś mało kto wie, kim był Henryk Gruber. Natomiast mało kto w Polsce nie wie, czym jest PKO lub Pekao S.A. Gruber wypromował marki, które zna kilka pokoleń, sam pozostał w ich cieniu" - podkreśla Muzeum Historii Polski w informacji o książce, z którą zapoznała się Polska Agencja Prasowa.

"Kim zatem był Henryk Gruber? Żołnierzem Legionów Polskich odznaczonym Virtuti Militari, doktorem prawa, ekonomistą, ekspertem w dziedzinie ubezpieczeń, wybitnym urzędnikiem II Rzeczypospolitej, doradcą premierów i ministrów, autorem międzywojennego sukcesu Pocztowej Kasy Oszczędności – PKO, twórcą Banku Polska Kasa Opieki S.A., managerem potrafiącym nadać zarządzanym przez siebie instytucjom niebywały rozmach" - dodało MHP.

Publikacja zatytułowana "Wspomnienia i uwagi" ukazuje się pół wieku od pierwodruku wydanego w londyńskiej oficynie, ze wstępem i w opracowaniu historyka prof. Włodzimierza Sulei. Obejmująca lata 1892–1942 lektura jest - jak zaznacza muzeum - atrakcyjna i wciągająca, ponieważ autobiografia Grubera to nie tylko świadectwo niepospolitych losów autora, ale również ciekawa opowieść o odbudowie polskiego państwa, w której brał czynny udział.

Reklama

Henryk Gruber urodził się 13 lutego 1892 r. w Sokalu - polsko-żydowsko-ukraińskim miasteczku nad Bugiem.

"Ojciec mój pracował jako urzędnik za niską płacą w kancelarii adwokata, ubierał się z pedanterią, czytał dużo, wyłącznie beletrystykę i prenumerował lwowską gazetę endecką +Słowo Polskie+" - pisze w swoich wspomnieniach. Pierwszą pracę w sektorze ubezpieczeniowym (w filiach angielskich i austriackich towarzystw) podjął w pobliskim Lwowie, gdzie uczył się m.in. w tamtejszym gimnazjum.

Reklama

Podobnie jak wielu innych przedwojennych mieszkańców Lwowa podziwiał to miasto i potrafił je opisać korzystając przy tym z najlepszych wzorów literatury. "Odrzucam wszelkie rozumowania, może nawet słuszne z punktu widzenia etnografii i geopolityki, lecz dając wodze uczuciom nie chcę ani przyjąć ani zrozumieć sadyzmu historii odbierającej nam Lwów" - pisał Gruber, który w stolicy Galicji zdobywał formację ideową działając m.in. w niepodległościowej socjalistycznej organizacji "Promień". "Mój socjalizm identyfikował się z walką o niepodległość Polski. Bardziej niż suchy, dogmatyczny Marks, przekonywały mnie postacie rewolucjonistów polskich, rozumiałem ich łatwiej niż matematyków sprawiedliwości społecznej" - oświadczył.

"Do prac Dmowskiego dobrałem się dopiero w dojrzałym wieku i ujął mnie jego zdrowy rozsądek. Nieraz myślałem, jak potoczyłyby się losy Polski, gdyby podówczas złączyły się były te dwie postacie: Piłsudski i Dmowski; obaj myśliciele, pisarze, przywódcy - obaj skupiający w sobie nadzwyczajne zalety: Piłsudski - geniusza i wielkości, Dmowski - wielkości. Piłsudski - szlachcic kresowy, Dmowski - syn miasta i jego warunków. Piłsudski - realista, umiał dla dobra sprawy wykorzystać ideowość, patriotyzm, a nawet irracjonalizm polski, Dmowski - dla dobra sprawy zaszczepił Polakom tak potrzebny racjonalizm. Piłsudski nadawał lot, rozmach i wskazywał nowe drogi, racjonalizm Dmowskiego usiłował konserwować, utrwalać" - analizował Gruber.

Po wybuchu I wojny światowej i początkowym zaangażowaniu w polski ruch strzelecki Gruber stał się jednym z legionistów. Trafił tam z Wiednia, do którego wyjechał w wieku 21 lat - jak sam pisze "w poszukiwaniu nowych horyzontów" i rozwijając karierę w branży ubezpieczeniowej. Na początku lipca 1916 r. walczył w słynnej bitwie pod Kostiuchnówką. Była ona najkrwawszym starciem, jakie stoczyły Legiony Polskie w okresie I wojny światowej. Trzy legionowe brygady, które pod dowództwem Józefa Piłsudskiego skutecznie odpierały przeważające liczebnie wojska rosyjskie, miały blisko dwa tysiące ofiar śmiertelnych, rannych i zaginionych. Była to kulminacja kampanii przeciwko Rosji, która przyczyniła się do umiędzynarodowienia sprawy polskiej jeszcze przed 1918 r.

Gdy Polska odzyskiwała niepodległość Henryk Gruber znalazł się w Warszawie, gdzie w mundurze legionisty (choć już rozpoczął pracę jako urzędnik w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych) przejął od Niemców kontrolę nad Zamkiem Królewskim. Tak wspomina tamte wydarzenia: "Dnia 10 listopada rano wybuchł gorączkowy ruch na Nowym Świecie. Nie wiadomo było gdzie się zaczął. Ludzie biegli w stronę Zamku, na ulicach zjawili się żołnierze niemieccy z czerwonymi kokardami na mundurach, a oficerowie bez odznak, choć niektórzy z nich z bronią. Tych z bronią obskakiwały na ulicy grupy wyrostków, którym oni z rezygnacją ją oddawali. Scenę taką zobaczyłem przed Pałacem Staszica. Świeżo powstała niemiecka rada żołnierska wydała instrukcje żołnierzom gubernatorstwa, aby wypowiedzieli oficerom posłuszeństwo i nawiązali kontakt z ludnością polską. Odstawili więc karabiny, odpięli bagnety i przypięli sobie czerwone kokardy".

W pierwszych latach niepodległości Gruber miał za zadanie uporządkować przepisy ubezpieczeniowe, które dotychczas były różne w trzech zaborach. Od czerwca 1920 r. zajmował się tym w Ministerstwie Skarbu po propozycji złożonej mu przez ministra Władysława Grabskiego (po 1923 r. szefa rządu). "Byliśmy młodzi, pełni entuzjazmu, ale bez pieniędzy. Uradowani odzyskaną niepodległością, czuliśmy się wprzęgnięci w organizm rodzącego się państwa, praca nasza ciągnęła za sobą problemy, z którymi dotąd nie spotykaliśmy się (...). Konglomerat trzech różnych systemów rozstrojonych przez wojnę postawił społeczeństwo przed zadaniem przerastającym w danej chwili jego środki i siły" - wspominał.

"Tworzenie państwa, przekreślonego przez 140 lat, musiało z natury rzeczy być improwizacją" - dodawał.

W wolnej Polsce zaletą Grubera było to, że widział rzeczywistość w szerokim kontekście, nie angażując się w rozwiązywanie jedynie partykularnych problemów. Był zwolennikiem aktywnej polityki gospodarczej, która uwzględnia cele państwa. Pierwszą wielką inicjatywą Grubera była Pocztowa Kasa Oszczędności. PKO powstała na podstawie dekretu naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego z 7 lutego 1919 r. Jej działalność to głównie obrót oszczędnościowy, także czekowy i papierami wartościowymi oraz udzielanie pożyczek, a od 1928 r. także ubezpieczeń na życie.

Jednak w latach 20. XX w. Gruber coraz częściej podnosił kwestię konieczności powołania instytucji - banku, dzięki której państwo będzie mogło świadczyć usługi finansowe dla milionów Polaków żyjących poza granicami kraju. Problem, który dostrzegał Gruber polegał na tym, że Polacy - np. w Wielkiej Brytanii lub w Stanach Zjednoczonych, którzy chcieli przesłać pieniądze rodzinie żyjącej w Polsce, mogli korzystać wyłącznie z usług zachodnich instytucji. Sytuację tę mogło zmienić tylko utworzenie polskiego banku z ofertą dla polonusów, których liczbę szacowano wówczas na ok. osiem milionów, czyli jedną czwartą wszystkich żyjących wówczas Polaków. Gruber wiedział, że gromadzony przez polską emigrację kapitał jest na wagę złota dla tworzącego się po 123 latach zaborów państwa.

Bank Polska Kasa Opieki S. A. ostatecznie powstał 17 marca 1929 r., a jego najważniejszym celem była poprawa sytuacji Polonii.

"Bank Polski, który w chwilach kryzysu spieszy z pomocą rodakom zapewniając całkowitą pewność lokaty ich oszczędnościom oraz wygodne i bezpłatne przeniesienie tych oszczędności do kraju" - tak zadania dla nowej polskiej instytucji określał Gruber jako jej inicjator. Akcjonariuszami banku zostały: Pocztowa Kasa Oszczędności, Bank Gospodarstwa Krajowego i Państwowy Bank Rolny. Poza ochroną oszczędności polskiego wychodźstwa, bank miał prowadzić operacje kredytowe i zająć się obsługą finansową polskiego eksportu i importu.

Pierwsze placówki Banku PKO zostały otwarte we Francji, Argentynie, USA i w Tel Awiwie, a w 1939 r. Pekao miało już przedstawicielstwa w stolicach większości państw, w których osiedlała się polska emigracja. "Bank Polska Kasa Opieki, zgodnie ze swą nazwą, ma roztaczać opiekę nad rozsianymi po świecie rodakami i chronić ich przed wyzyskiem nieuczciwej spekulacji, żerującej na nieświadomości mas emigranckich. Głównem więc zadaniem każdej placówki zagranicznej Banku winno być uświadomienie skupionych na terenie placówki Polaków o celach i zadaniach Banku i skierowanie tychże na drogę, która w sposób bezwzględnie pewny zabezpiecza rezultaty ich pracy przed zmarnowaniem się i wyzyskiem" - głosiło jedno ze sprawozdań banku.

Henryk Gruber był prezesem Banku PKO od momentu jego powstania aż do wybuchu II wojny światowej. Był wielkim propagatorem oszczędzania. Bank PKO, pod kierownictwem Grubera, był innowacyjny nie tylko w zakresie produktów bankowych, ale także marketingu i PR. Jako pierwszy w Polsce wprowadził reklamy neonowe. "W Warszawie nie znano jeszcze reklamy neonowej. Zobaczyłem ją po raz pierwszy w Wiedniu i przyszła mi do głowy myśl, aby ten typ reklamy wprowadzić (...). Zabłysło zatem na domu PKO na rogu ulicy Brackiej i Alei Jerozolimskich pierwsze wielkie ogłoszenie neonowe PKO i wówczas stworzyłem slogan PEWNOŚĆ i ZAUFANIE, który nierozerwalnie związał się z PKO" - opowiadał Gruber w swoich wspomnieniach.

Działalność placówek bankowych była ważne również na niwie społecznej, zwłaszcza w obszarze kultury. "Polska Kasa Opieki musiała często wychodzić poza ramy ściśle bankowe, gdyż rzeczywistość wciągała ją do akcji społecznej" - pisał Gruber.

"Swego czasu, znana warszawska firma wydawnicza Gebethner i Wolf założyła w Paryżu księgarnię, lecz z powodu trudnych warunków stanęła przed koniecznością jej zwinięcia. Zwrócono się do mnie z kilku stron o uratowanie tej placówki. Ze względu na wzmożoną wówczas polską emigrację robotniczą do Francji uważałem, że dalsze istnienie tej księgarni będzie miało wpływ korzystny na utrzymanie polskiego czytelnictwa, więc na moje zlecenie Dyrekcja Banku kupiła księgarnię od firmy Gebethner i Wolf, po czym dla jej reorganizacji zaangażowaliśmy dobrego fachowca jako dyrektora. Księgarnia pod nazwą +Księgarnia Polska+ funkcjonowała i dawała zyski aż do wojny" - wspominał.

Prezes Banku PKO był uczestnikiem rozmów "na szczycie", z jego rozległej wiedzy ekonomicznej korzystały najważniejsze osoby w państwie, na czele z prezydentem Ignacym Mościckim, marszałkiem Edwardem Rydzem-Śmigłym i ministrami kolejnych rządów.

"Meldowałem się u Marszałka co kilka tygodni i omawiałem z nim sprawy gospodarcze i finansowe" - notował w swoich wspomnieniach. Mimo że podkreślał wartość swoich współpracowników, to w swoich wspomnieniach zwracał również uwagę na knute przeciwko niemu intrygi. "Przyjmowałem chętnie bezstronną krytykę w imię zasady, że nikt nie jest doskonały, ale przeważnie była to skomplikowana gra w szachy lub krzyżowanie floretów, czasem złość i zawiść, czasem nieudolne kłamstwo, bowiem jak gdzie indziej na świecie tak i w Polsce a później na emigracji, większość wysiłków szła na pokonywanie oporów, w Polsce raczej prymitywnych" - stwierdził gorzko.

Wybuch II wojny światowej to jeden z najtragiczniejszych momentów w historii narodu polskiego, a jednocześnie i w życiu Henryka Grubera. Podobnie jak przed I wojną nie wierzył w wybuch kolejnej.

"Niewielu było takich w Polsce, co wierzyli, że wybuchnie wojna. Chęć ucieczki od rzeczywistości, zjawisko nienormalne w chwilach wielkich zagrożeń, stała się silniejszą niż wymierzone przeciw nam uderzenie. Był to refleks szerokiej opinii, nie tylko polskiej, lecz europejskiej, gdy 28-go sierpnia 1939 roku min. Kwiatkowski w rozmowie ze mną wyraził pogląd, że +Hitler szantażuje, ale gdy zobaczy, że ma przeciw sobie Europę, uspokoi się w ostatniej chwili+" - pisał Gruber.

We wrześniu 1939 r. - gdy jak pisze "spokojna, złota jesień zmieniła się w piekło" - emigruje z Polski. "Gdy opuszczałem Warszawę, PKO była zamknięta na podstawie dekretu rządowego. W kasie pozostawała kwota pięciu milionów złotych na wypłaty (...). Nie podwyższyliśmy tej sumy z obawy rabunku, a także aby pieniądze nie wpadły w ręce nieprzyjaciela, ale byliśmy pewni, że PKO będzie mogła dysponować swoim rachunkiem bieżącym w Banku Polskim na wypadek, gdyby miała dokonywać wypłat, a ta suma okazała się niewystarczająca" - relacjonował. Następnie wraz z rodziną przez Rumunię wyjechał najpierw do Francji, a po jej klęsce w 1940 r. do Argentyny, gdzie próbował kontynuować pracę prezesa Banku PKO oraz Banco Polaco - filii Banku PKO.

Dla nowych emigracyjnych władz w Londynie stał jednak - jako członek elity obozu sanacyjnego - po niewłaściwej stronie i musiał z funkcji prezesa banku zrezygnować. "Sikorski w pierwszym swoim przemówieniu przez radio przypisał winę przegranej wojny rządom piłsudczyków. Pewny siebie, bo oparty o rząd francuski, uważał, że teraz może podjąć kampanię przeciw obozowi Piłsudskiego i jego sympatykom i zamknąć im drogę do współpracy. Zatem nie ma już Becka, Sławoja, Grażyńskiego. Jest Sikorski, Kot, Popiel, Strasburger, Falter i Koc" - pisał.

"Załoga o nękającej napastliwości, odgrywająca się teraz na tych, których katastrofa pozbawiła środków do życia" - dodał.

Do końca wojny Gruber pilnie śledził wydarzenia na arenie międzynarodowej, które pośrednio lub bezpośrednio dotyczyły Polski. Po wojnie pozostał w Argentynie, gdzie nadal pracował w branży ubezpieczeniowej, kierował m.in. argentyńską filią American International Underwriters. Na emeryturę przeszedł w 1965 r. Henryk Gruber zmarł 20 stycznia 1973 r. w Buenos Aires.