NIE/CHCIANE SNY: Można się spierać o racje, lecz nie można się kłócić o sny [WYWIAD]

autor: Artur Ciechanowicz29.08.2020, 16:00
fot. Grzegorz Karkoszka/Materiały prasowe

fot. Grzegorz Karkoszka/Materiały prasoweźródło: DGP

- Nie da się wyjść z traumy, starając się przetrwać w milczeniu. Sami skazujemy się w ten sposób na samotność w cierpieniu - mówi Monika Grochowska menedżerka kultury, producentka, kuratorka, scenarzystka, reżyserka. Od kwietnia 2019 r. zastępczyni dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza

Jesienią 1973 r. lekarz i działacz społeczny Stanisław Kłodziński – więzień Auschwitz o numerze 20 019 – wysłał list do 561 więźniów obozu. Poprosił ich o opisanie snów, które śnili w Auschwitz, oraz tych, które mieli później. Na jego apel odpowiedziało 147 osób. Zapisy ich widzeń sennych stały się podstawą projektu NIE/CHCIANE SNY (UN/WANTED DREAMS), którego pomysłodawczynią jest Monika Grochowska. Jeszcze przed pandemią dwukrotnie zapraszała mieszkańców Berlina do tamtejszej siedziby Instytutu Pileckiego na wspólne czytanie snów więźniów Auschwitz

kultury, producentka, kuratorka, scenarzystka, reżyserka. Od kwietnia 2019 r. zastępczyni dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza fot. Materiały prasowe"> Monika Grochowska menedżerka kultury, producentka, kuratorka, scenarzystka, reżyserka. Od kwietnia 2019 r. zastępczyni dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza

fot. Materiały prasowe

O czym śnili więźniowie Auschwitz?

O jedzeniu chleba. O piciu mleka. O dotykaniu kłosów żyta. O rodzinie i dzieciach. O tym, że robią w kuchni naleśniki, dzieciaki rozrabiają, panuje rodzinna atmosfera, po czym nagle w ten sen wdziera się dźwięk obozowego gongu – i następował powrót do piekła. Po wojnie niektórzy śnili własną śmierć, przez wiele lat widzieli, jak są zabijani. Choć przeżyli, to psychicznie i emocjonalnie pozostali więźniami tamtych przeżyć.

Jaki jest sens wspólnego czytania snów więźniów Auschwitz?

Nauka dowodzi, że traumy przechodzą na kolejne pokolenia. A ważnym elementem radzenia sobie z nimi jest możliwość opowiedzenia o nich. Nie da się wyjść z traumy, starając się przetrwać w milczeniu. Sami skazujemy się w ten sposób na samotność w cierpieniu. Ulga natomiast przychodzi w chwili, gdy mówimy o bólu i lęku. Kiedy stajemy z traumą twarzą w twarz.

Czy Polacy jako zbiorowość noszą w sobie nieprzepracowaną traumę po II wojnie, a twój projekt jest próbą poradzenia sobie z nią?


Pozostało 77% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie