W kluczowym momencie szalę zwycięstwa na polską stronę przechyliło złamanie bolszewickich szyfrów i perfekcyjne wykorzystanie zdobytej w ten sposób wiedzy. Nigdy dotąd w historii polskiej armii nauka i technika nie zmieniły w takim stopniu przebiegu wojny.
Urodzony w Łodzi Jan Kowalewski skończył studia chemiczne na uniwersytecie w Liège. Znał kilka języków i miał wybitny talent matematyczny. Gdyby nie wybuch wojny światowej, zapewne zostałby znanym naukowcem lub wybitnym inżynierem. W historii zapisał się jednak jako ojciec polskiej kryptologii i jedna z osób kluczowych dla zwycięstwa w 1920 r. Powodem był zarówno wybitny talent Kowalewskiego do łamania szyfrów, jak i fakt, że dla wsparcia wywiadu i armii wykorzystał on najwybitniejszych polskich naukowców oraz technikę.
Z carskiej armii
Początki jego wywiadowczej kariery były niezwykłe. Po służbie w rosyjskiej armii oraz II Korpusie Polskim, formowanym w Rosji po rewolucji lutowej 1917 r. i abdykacji cara Mikołaja II, 26-letni zaledwie Jan Kowalewski dołączył do 4. Dywizji Strzelców Polskich gen. Żeligowskiego, stacjonującej wówczas w Kubaniu. Po przedostaniu się wraz z nią przez teren Rumunii w okolice Stanisławowa, porucznik wziął udział w polskiej kontrofensywie przeciwko wojskom Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Tam właśnie, w 1919 r., zainteresował się łamaniem szyfrów, nadawanych alfabetem Morse’a przez radiostacje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.