Autopromocja

Przygody wesołego detonatora. Recenzja książki „Detonuj!”

książki
książkiShutterStock
5 czerwca 2020

Poradniki ekonomiczne można podzielić na dwa typy. Pierwszy próbuje nas przekonać, że biznes to domena ładu, reguł i stałości, drugi – że rządzić nim powinien chaos, brak zasad i zmienność.

Geoff Tuff, Steven Goldbach, „Detonuj!”, przeł. Małgorzata Małecka, Studio Emka, Warszawa 2020
Geoff Tuff, Steven Goldbach, „Detonuj!”, przeł. Małgorzata Małecka, Studio Emka, Warszawa 2020

Książka, którą recenzuję, należy do tej drugiej grupy. Przyznam, że dawno się na taki poradnik nie natknąłem – bo stały się passé. Kojarzą mi się z przełomem pierwszej oraz drugiej dekady XXI w. i triumfami takich autorów, jak Malcolm Gladwell. To on przekonywał nas, że liczy się „Błysk, czyli potęga przeczucia” (tytuł jego książki z 2005 r.) i że należy poruszać się „Poza schematem” (to dzieło z 2009 r.). Potem stało się coś, co zawsze się dzieje – główny nurt rebelię wchłonął, czyniąc z niej dogmat. Gdy w 2007 r. Steve Jobs – w czarnym golfie, jeansach i trampkach – prezentował iPhone’a, był unikatowy. Ale gdy kolejni menedżerowie zaczęli kopiować jego „chaotyczny” styl, taki wizerunek stał się nudny. I paradoksalnie to reguły i procedury stały się ponownie oryginalne. A ktoś, kto głosił ich pochwałę w biznesie, stawał się prawdziwym rebeliantem.

„Detonuj!” jest o łamaniu reguł. Autorzy, Geoff Tuff i Steven Goldbach, mówią do nas trochę tym samym językiem, co Gladwell i Jobs 15 lat temu. Twierdzą, że liczą się błyski i instynkty. Że liderzy organizacji powinni wprawiać ją cyklicznie w stan chaosu. Że trzeba stale przesuwać ludzi między stanowiskami, bo inaczej zamykają się w swoich silosach. Że trzeba zerwać z modą na kulturę współpracy, która kończy się przedłużaniem spotkań w nieskończoność, by każdy mógł się wypowiedzieć. Że należy przestać uważać, że porażki też są fajne, bo można się z nich czegoś nauczyć – zamiast tego radzą, by krzyknąć „Porażka jest do bani! Nie chcemy porażek!”.

Nie wiem, czy mamy do czynienia z książką anachroniczną czy zapowiedzią powrotu starego trendu. Niech na to pytanie odpowie sobie każdy czytelnik. Do „Detonuj!” mam w zasadzie jeden zarzut. Ale poważny. Tuff i Goldbach mówią nam o potrzebie kwestionowania utartych praktyk, by pielęgnować „świeże spojrzenie”. Dowodzą, że tylko takie podejście pomaga w osiągnięciu sukcesu i odróżnieniu się od konkurencji. Nie mówią jednak, co robić, jeśli „detonowanie” zostanie uznane za działalność wywrotową. A detonujący spotka się nie tylko z niechęcią, ale wręcz otwartą agresją przełożonych i kolegów. Co wtedy? Jak nie skończyć tej przemiłej przygody byciem zrzuconym ze schodów? Albo, co bardziej prawdopodobne, wyrzuconym z organizacji. 

Autopromocja
381298mega.png
vAT KOMENTARZ.png
380777mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png