Polskie koleje to klasyczny przykład pozornej modernizacji. W końcu pociągi są czystsze i bardziej komfortowe niż za komuny. Gdy spojrzymy na podszewkę tego procesu, włosy zjeżą się nam na głowie.
„Przez lata likwidowanie połączeń i linii kolejowych stało się ponadpartyjnym priorytetem. Realizowanym zgodnie przez kolejnych dyrektorów, ministrów i prezesów PKP” – pisze we wstępie Karol Trammer. Od razu zapowiadając, że jego książka to nie żaden reklamowy folder. Jest to kawał dobrej publicystyki na temat jednej z najważniejszych polityk publicznych każdego rozwiniętego kraju – czyli polityki transportowej.
Karol Trammer, „Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej”, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2019 / DGP
Reklama
Za niezależność i kompetencje autora można ręczyć. To człowiek, który o polskim kolejnictwie wie chyba wszystko. Jest założycielem i redaktorem naczelnym dwumiesięcznika „Z biegiem szyn”. Kto znajdzie chwilę i zajrzy na stronę www.zbs.net.pl, nie będzie żałował. Już choćby pobieżne przeskanowanie wzrokiem kilku numerów przekona każdego, że mamy tu do czynienia z kopalnią informacji na temat polskich kolei, nieskażonej wpływem którejkolwiek organizacji lobbingowych kręcących się w transporcie. Jednocześnie Trammer należy do tych autorów, którzy widzą w kolei pewien niewykorzystany potencjał rozwojowy. Zamiast rozwijać zasób, który odziedziczyliśmy po komunie, postawiliśmy raczej na jego zwijanie. „Żaden inny europejski kraj nie zdemontował – tak jak Polska – aż jednej czwartej swojej sieci kolejowej” – pisze Trammer. Dodając, że słynny obrazek, na którym widać różnicę pomiędzy gęstością sieci kolejowych na wschodzie i zachodzie kraju (zabory), jest już nieaktualny. To znaczy zachodnia część Polski ma dziś sieć kolejową równie rzadką co wschodnia. A wiele obszarów naszego państwa to kolejowe białe plamy. Choć jeszcze przed rokiem 1989 takimi plamami nie były.
Jak się to mogło stać? Karol Trammer zabiera czytelnika w podróż po minionym trzydziestoleciu (z okładem) polskiego kolejnictwa. Omawia przyczyny i podłoże kolejnych posunięć w tej dziedzinie. Prezentuje konkretnych ludzi oraz grupy interesu stojące za różnymi działaniami. Podział spółki PKP na mniejsze organizmy albo strategiczne decyzje o kierowaniu wolnych środków na rozbudowę infrastruktury drogowej, a nie na koleje. Jego opowieść czytać można jak sążnisty rozdział wielkiej biografii III RP. Dzieła, które pisze od kilku lat (niezależnie od siebie) wielu różnych autorów. Kolejowa epopeja Trammera wiele nam wyjaśnia na temat tego, jak wygląda geografia polityczno-społeczna współczesnej Polski.
Magazyn DGP z 14 sierpnia 2019 r. / Dziennik Gazeta Prawna
Książka kończy się zestawem politycznych rekomendacji. Trammerowi chodzi w nich głównie o zatrzymanie procesu likwidacji. Dowodzi, że w sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, każdy przejezdny kawałek szyn powinien być otoczony ochroną. Bo na dalsze zwijanie się kolei nie możemy już sobie pozwalać. Jeśli chodzi o modernizację, to Trammer jest zdania, że powinna się ona odbywać inaczej niż dotychczas. Autor przedstawia swoją koncepcję „kolei dla ludzi”, w myśl której podstawowym zadaniem PKP powinno być zwiększanie mobilności szerokich mas społecznych. A nie przede wszystkim generowanie zysku.