statystyki

Wiek energetyków. Opowieść o ludziach, którzy zmieniali Polskę [RECENZJA]

07.06.2019, 08:00; Aktualizacja: 07.06.2019, 08:17
Rafał Woś

Rafał Wośźródło: DGP
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Skoro było „Stulecie chirurgów”, to dlaczego nie „Wiek energetyków”? Wszak historia prądu może być nie mniej fascynująca niż dzieje medycyny. Nie wiem, czy Bartłomiej Derski i Rafał Zasuń inspirowali się kultową książką Jürgena Thorwalda (rok pierwszego wydania – 1956), w której Niemiec opisał historię najsłynniejszych odkryć chirurgii XIX w. w konwencji wspomnień fikcyjnego lekarza H. St. Hartmanna.

Polscy autorzy wprawdzie nie poszli w beletrystykę, ale również postanowili nakreślić dzieje szerokiej dyscypliny od strony zajmujących się nią ludzi. I to nawet nie wielkich wynalazców, lecz raczej praktyków. Tych, co musieli się borykać ze starymi (można wręcz powiedzieć, że ciągle tymi samymi) wyzwaniami: skąd wziąć kapitał na rozwój? Importować technologie czy budować własne? A jeśli własne, to właściwie jakie? Jak pogodzić zapotrzebowanie na coraz większą ilość energii z troską o zasoby i środowisko naturalne? Jak sprawić, żeby prądu z jednej strony nie brakowało, a z drugiej, żeby nie był on zbyt drogi, a więc nieosiągalny dla zwykłego zjadacza chleba? Poznajcie polskich energetyków!

Opowieść o nich snuje dwóch dobrze piszących znawców tematu, którzy prawie dekadę temu założyli ceniony w branży portal WysokieNapięcie.pl. Historia sięga XVII w., gdy cuda elektryczności zaczynają (nomen omen) elektryzować europejski establishment. W końcu trafiają również na ziemie polskie. Profesor fizyki z Uniwersytetu w Wittenberdze Georg Bose opisuje swe pionierskie eksperymenty w książce dedykowanej królowi Polski i Saksonii Augustowi III. A żona pierwszego ministra monarchy Henryka Brühla, Maria Anna hr. Kolowrat-Krakowska, należy do arystokratek szczególnie ceniących sobie najnowsze nowinki prezentowane na popularnych wtedy pokazach: „zapalanie” wody w metalowym kielichu iskrą z palca czy elektryczny pocałunek (nieświadomego widza próbującego pocałować naelektryzowaną wcześniej damę prąd kopał prosto w usta). 


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

  • Inspektor Pracy(2019-06-07 09:46) Zgłoś naruszenie 21

    Jestem energetykiem od prawie 40 lat już prawie głuchy i slepy.Pracowalem tutaj przy rtęci kiedyś wszech obecnej ,obsłudze kilkudziesięciu źródeł izotopowych ,przeka Gaygera-naprawach,wysokich ciśnieniach ,temperaturach,hałasie wszechobecnym,pyłach i gazach trujacych,wybuchowych,kwasach,wysokisciachitp i po wielu latach takiej pracy wstecznie grupa POdlych nieurobionych sukin...ów okradła mnie z wieku emerytalnego dwukrotnie . nawet teraz większość takich firm ukrywa stanowiska tzw pomostowe.Okradli mnie pomimo iż miałem nawet 1000dni nadgodzin na blokach energetycznych na wszystkie zmiany.Oj jak ja bym dla nich otworzył obóz dożywotniej pracy. zwiń

    Odpowiedz
  • Inspektor Pracy(2019-06-07 09:37) Zgłoś naruszenie 00

    Jestem ebergetykiem od prawie 40 lat już prawie głuchy i slepy.Pracowalem tutaj przy rtęci kiedyś wszech obecnej ,obsłudze kilkudziesięciu źródeł,przekaźnikach Gaygera-naprawach,wysokich ciśnieniach ,temperaturach,hałasie wszechobecnym,pyłach i gazach trujacych,wybuchowych,kwasach,wysokisciachitp i po wielu latach takiej pracy wstecznie grupa POdlych nieurobionych sukin...ów okradła mnie z wieku emerytalnego dwukrotnie . nawet teraz większość takich firm ukrywa stanowiska tzw pomostowe.Okradli mnie pomimo iż miałem nawet 1000dni nadgodzin na blokach energetycznych we wszystkie zmiany.Oj jak ja bym dla nich otworzył obóz dożywotniej pracy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie