„Śpiewak jazzbandu” w reż. Alana Croslanda z 1927 roku jest właściwie ikoną, bo to pierwszy film dźwiękowy w historii kina. Według Amerykańskiego Instytutu Filmowego jest jednym ze stu najlepszych amerykańskich filmów wszech czasów, laureatem honorowego Oscara. Główną rolę, Jakiego Rabinowitza, młodego muzyka jazzowego próbującego wymknąć się rygorom religijnego żydowskiego domu i kantoralnej przyszłości, zagrał Al Jolson. W domu kantora Rabinowitza muzyka rozrywkowa, jazz to niewyobrażalne sprzeniewierzenie się tradycji, właściwie zerwanie z korzeniami. Jakie próbuje walczyć o swoje prawo do realizacji marzeń, co skazane jest na klęskę. Musi opuścić dom. Postanawia za wszelką cenę zrealizować swój plan. Przemalowany na czarno, zaczyna karierę „śpiewaka jazzbandu”. Znakomita i barwna adaptacja Wojciecha Kościelniaka pokazuje obie rzeczywistości: show-biznesu i synagogi, jazzowej wolności i kantoralnych uniesień, dowodząc, że w obu możliwe jest głębokie przeżycie, bliskie oczyszczenia.

Gołda Tencer: - O wystawieniu „Śpiewaka jazzbandu” myśleliśmy w Teatrze Żydowskim od lat. Uczciwie muszę powiedzieć, że to był pomysł Dawida Szurmieja, który zobaczył w tej opowieści nie tylko aktualność, ale i niegasnący uniwersalizm. Od premiery filmu minęło ponad 90 lat, a przecież on nadal wzrusza; problemy jego bohaterów, historia podziałów są dzisiaj równie silne, co wówczas. Dawid co jakiś czas wracał z pomysłem wystawienia „Śpiewaka jazzbandu”, równocześnie angażując się w swoje telewizyjne i filmowe projekty. W końcu, rozumiejąc, że właśnie teraz należałoby ten musical wystawić, zapytałam, czy pozwoli oddać temat Wojciechowi Kościelniakowi, o współpracy z którym myślałam od lat, bardzo wysoko ceniąc jego spektakle i konsekwencję w realizowaniu teatru muzycznego. Bardzo się cieszę, że Wojciech Kościelniak przyjął moją propozycję, a znakomity pomysł Dawida znalazł swój finał!

Wojciech Kościelniak, tłumacząc swój wybór: - Nie znałem „Śpiewaka jazzbandu”, chociaż wiedziałem, że był to pierwszy film dźwiękowy. Płytę dvd dostałem od Gołdy Tencer. Obejrzałem i natychmiast zapragnąłem się z tym zmierzyć. Zarówno film, jak i wcześniejsza sztuka Raphaelsona, miały wszystko, na czym opiera się dobry musical – odwieczny konflikt starego z nowym, tradycji i postępu; religii i rozrywki, nawet dwóch muzycznych stylistyk – muzyki sakralnej i jazzu. Muzyka Broadwayu ma swoje źródło w tradycji, w muzyce kantoralnej, a to ma wpływ na choreografię, konwencję. Ale jeśli lepiej wpatrzymy się w fabułę, tematem staje się dialog pomiędzy nieprzystającymi do siebie światami. To ważne dzisiaj – jeśli będziemy szukać przyczyn oddalenia, a to jest tematem spektaklu, przyczyn złości, jaka stała się wszechobecna, to może łatwiej będzie nam się pogodzić, wyeliminować język nienawiści. Taki obowiązek w tej chwili na nas spoczywa. Bardzo się cieszę, że mamy nowy musical oryginalny. Napisałem libretto, uwzględniając również wątek kręconego
w 1927 roku filmu, bo to bardzo atrakcyjne dla fabuły. Powstała więc nowa opowieść. Muzyka lat dwudziestych, jaka wypełnia „Śpiewaka jazzbandu”, odległa jest od jazzu Marsalisów, Milesa Davisa, Tomasza Stańki. Wówczas jazz był czystą muzyką rozrywkową, bliżej tego, co nazywano „zgiełkiem”. To też jest inspirujące. Muzykę do naszego spektaklu, całkowicie nową, z nowymi piosenkami, bo nie wykorzystujemy filmowych, napisał Mariusz Obijalski, kompozytor, aranżer, producent, pianista jazzowy współpracujący m.in. z Voo Voo, Fiszem Emade Tworzywo, Moniką Borzym. Artysta z ogromnym doświadczeniem muzycznym, choć omal nowy człowiek w teatrze, z którym współpracowałem już przy produkcji „Blaszanego bębenka” w Teatrze Muzycznym Capitol, gdzie również napisała całą muzykę oryginalną.

Autor: Wojciech Kościelniak na motywach sztuki Samsona Raphaelsona „THE JAZZ SINGER”
Reżyseria: Wojciech Kościelniak
Muzyka: Mariusz Obijalski
Scenografia i kostiumy: Anna Chadaj
Choreografia: Ewelina Adamska-Porczyk

OBSADA:
Daniel Antoniewicz, Arkadiusz Borzdyński, Piotr Chomik, Monika Chrząstowska, Ewa Dąbrowska, Adrianna Dorociak, Renia Gosławska, Genady Iskhakov, Kamil Krupicz, Grzegorz Kulikowski, Małgorzata Majewska, Irena Melcer, Sylwia Najah, Joanna Przybyłowska, Henryk Rajfer, Joanna Rzączyńska, Izabella Rzeszowska, Agata Sierecka, Monika Soszka, Alina Świdowska, Małgorzata Trybalska, Ewa Tucholska, Paweł Tucholski, Jerzy Walczak, Wojciech Wiliński, Maciej Winkler, Piotr Wiszniowski

TANCERZE:
Ewelina Adamska-Porczyk, Marzena Hovhannisyan, Sara Kaźmierska, Joanna Kierzkowska, Anna Pacocha, Nika Warszawska, Adam Beta, Marek Bratkowski, Krzysztof Tyszko, Rafał Wiewióra, Tomek Ziółek 

Wojciech Kościelniak - jeden z najwybitniejszych reżyserów teatru muzycznego w Polsce. W latach 2002-2006 był dyrektorem Teatru Muzycznego CAPITOL. W roku 2006 dyrektorem artystycznym 27. Przeglądu Piosenki Aktorskiej. W Capitolu zrealizował: „Kombinat” na podstawie utworów Republiki, „Operę za trzy grosze” Brechta/Weilla, show muzyczny „Gorączka” na podstawie przebojów Elvisa Presleya, „Mandarynki i pomarańcze” - poezję Juliana Tuwima z muzyką Leszka Możdżera, „West Side Story” Bernsteina oraz „Galerię” – piosenki Jacka Kaczmarskiego, „Scat, czyli od pucybuta do milionera” z muzyką Leszka Możdżera - pierwszy na świcie musical bez słów, „Steruj krwią swoją do oceanu spokoju - piosenki Marka Grechuty”, „Grę szklanych paciorków”, „Idiotę” wg powieści Fiodora Dostojewskiego, „Frankensteina”, „Tak jest - piosenki Jacques'a Brela”, „Mistrza i Małgorzatę” wg powieści Michaiła Bułhakowa, „Blaszany bębenek” wg Güntera Grassa.
W Teatrze Muzycznym w Gdyni wystawił m.in. polską prapremierę „Hair”, transoperę „Sen Nocy Letniej”, „Lalkę” i „Chłopów”. W Teatrze im. W. Bogusławskiego w Kaliszu – „Ferdydurke”. W Teatrze im. J. Słowackiego wyreżyserował: „Ziemię obiecaną”, „Bracia Dalcz i s-ka”. W warszawskim Teatrze Syrena – musical „Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy” i „Karierę Nikodema Dyzmy”.