Wystawę malarstwa Moniki Ślósarczyk, przedstawicielki sztuki współczesnej, zaprezentowało wiślańskie Muzeum Magicznego Realizmu. Jego przedstawiciel Konrad Zalas powiedział w poniedziałek, że obrazy artystki są „kompozycjami zbudowanymi z figur ludzkich”.
Reklama

Na ekspozycji zaprezentowanych zostało 25 obrazów, na których kluczowe znaczenie mają właśnie postacie ludzi, nierzadko jakby uchwycone przez reportera w ruchu - na rowerze, przy grze.

Ślósarczyk jest jedną z ostatnich dyplomantek zmarłego w 1998 r. prof. Jana Szancenbacha w pracowni malarstwa sztalugowego ASP w Krakowie. Jest laureatką wielu nagród. Była uczestnikiem ok. 60 wystaw indywidualnych i ponad 30 zbiorowych. Poza malarstwem sztalugowym zajmuje się artystycznym wykończeniem wnętrz.

„Znakomite wykształcenie plastyczne dało artystce podstawy do rozwoju własnego stylu malarskiego, który wymyka się próbom klasyfikacji, przyporządkowania do określonego kierunku w sztuce. Niekończące się eksperymenty związane z budulcem, wychodzą poza tradycyjne techniki i łączą się z niebanalnymi wizjami malarskimi. W centrum świata artystycznego artystki znajduje się człowiek. To nić przewodnia łącząca stałe przejawy fascynacji naturą ludzką i wnikliwą obserwacją jej specyfiki” – powiedział Zalas.

Reklama

Przedstawiciel Muzeum dodał, że Ślósarczyk, pomimo nagród i udziału w wielu wystawach zbiorowych i indywidualnych, dopiero teraz znacząco wkracza na rynek sztuki. „Jest to dojrzała decyzja artystki, podparta latami pracy i doświadczenia, droga artystyczna naznaczona perfekcjonizmem, latami konfrontacji z innymi artystami, zwieńczona wiarą we własne umiejętności. Artystka nie lubi mówić o sobie i swojej twórczości, za to swoimi obrazami znakomicie opowiada historie życia niejednego z nas” – wyjaśnił Konrad Zalas.

Podkreślił, że wystawa Moniki Ślósarczyk „Mój magiczny realizm” nie przypadkiem została zaprezentowana w wiślańskiej placówce. „To największe muzeum magicznego realizmu w Europie i niezwykłe miejsce na kulturalnej mapie Polski. Na co dzień goście mogą tu zobaczyć ponad 300 dzieł twórców związanych z surrealizmem, w tym zbiór prac Salvadora Dali, a także dzieła Jarosława Jaśnikowskiego, Rafała Olbińskiego, Zdzisława Beksińskiego i Jakuba Różalskiego.

Ekspozycję „Mój magiczny realizm” można oglądać do końca grudnia.

Muzeum Magicznego Realizmu w Wiśle powstało wiosną ub.r. w wiślańskiej willi Ochorowiczówka, należącej niegdyś do Juliana Ochorowicza, żyjącego na przełomie XIX i XX w. filozofa i psychologa, wykładowcy uniwersyteckiego z Lwowa. Był on pionierem psychologii doświadczalnej i klinicznej. Badał też zjawiska parapsychiczne. Był pionierem w wielu dziedzinach techniki. Stworzył i opatentował mikrofon, a także telefon głośnomówiący, który przez specjalistów uznany został za jakościowo lepszy od wynalazku Bella.

Realizm magiczny to tendencja w sztuce, która wywodzi się z Niemiec doby lat 20. minionego stulecia. Jako pierwszy użył tego określenia krytyk sztuki Franz Roh. Artyści odwoływali się do wyobraźni, wierzeń ludowych i magii, wprowadzając do codzienności elementy irracjonalne i tajemnicze.