Wielu powstańców mogło się urodzić właśnie w 1918 r., w roku odzyskania niepodległości. Krzysztof Kamil Baczyński, poeta, przyszedł na świat trzy lata później. Przed powstaniem był w Armii Krajowej. Zginął 4 sierpnia 1944 r. Mniej więcej dwa tygodnie później (do końca nie wiadomo, kiedy) zabity został Tadeusz Gajcy. Również pisał wiersze. Powstanie przeżył za to Wiesław Chrzanowski. Cztery lata później, w 1948 r. trafił do więzienia. Z powodów politycznych spędził w nim sześć lat. Po 1989 r. był m.in. ministrem sprawiedliwości, posłem, senatorem i co równie istotnie, powtórnie niesłusznie oskarżany, tym razem o związki z komunistyczną bezpieką. Doczekał sprawiedliwości: w 2000 r. sąd lustracyjny orzekł, że nie był agentem Służby Bezpieczeństwa.

Zupełnie inaczej potoczyły się za to losy Henryka Chmielewskiego. On powstanie przeżył i został rysownikiem. Stworzył niezapomnianego Tytusa i jego bardziej uczłowieczonych kompanów Romka i A’Tomka. W czasach najnowszych poparł Prawo i Sprawiedliwość. Z kolei urodzona trzy lata przed odzyskaniem niepodległości, a zmarła zaledwie rok temu, aktorka Danuta Szaflarska była w 1944 r. łączniczką. W 1981 r. niejako z ramienia Kościoła była obserwatorem procesów robotników z Ursusa. Znała się z księdzem Popiełuszką. W czasach najnowszych poparła Platformę Obywatelską. Pisząc o powstańcach warszawskich, można przytoczyć mnóstwo historii ich bohaterstwa z sierpnia, września i początku października 1944 r., ale nigdy nie opowiemy ich wszystkich. Można się spierać o sens decyzji podejmowanych przed dowódców powstania, o brak ich wyobraźni, można snuć alternatywne scenariusze, co by było, gdyby nie wybuchło.

Ale warto przede wszystkim pamiętać o dwóch aspektach przemożnego wpływu, jaki ci ludzie wciąż wywierają na nasze życie. Pierwszy, najboleśniejszy, to straty, które by zapewne miały inny wymiar, gdyby nie zryw. – Warszawiacy zostali postawieni w sytuacji przymusowej. To trochę tak, jakby w czasie stanu wojennego przy okazji manifestacji przypadkowi przechodnie byli brani za demonstrantów i pałowani. W czasie powstania tych świadomych uczestników z bronią w ręku było zaledwie kilka procent. Ludność cywilna zasługuje na największy szacunek – akcentował nieżyjący już historyk Paweł Wieczorkiewicz w wywiadzie dla „Życia Warszawy”. Ofiara była ogromna, według niektórych szacunków w czasie 63 dni walk zginęło ok. 100 tys. ludzi.

Ludzie Niepodległości

Ludzie Niepodległości

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Drugim aspektem jest jednak ślad, jaki powstańcy odcisnęli po wojnie na życiu kulturalnym (głównie w PRL) i politycznym (głównie w III RP). Wymienione w tym tekście postaci to zaledwie kilka osób z plejady jednostek wybitnych, dla których kluczowym doświadczeniem życiowym było powstanie. Bartoszewski, Chrzanowski, Papcio Chmiel czy Szaflarska to tylko promil duchowej wartości, którą w naszym życiu budowali żołnierze sierpnia 1944 r. Historycy nie dojdą do wspólnych konkluzji co do przyczyn i sensu powstania. Sami powstańcy jednak pozostaną symbolem bezgranicznej ofiarności, nieprzejednanej żądzy wolności i miłości ojczyzny. Na fundamencie takiego dziedzictwa nawet IV RP powinna dać się zszyć.

Zobacz, kto jeszcze znalazł się na naszej liście: