"Marek Karewicz 28.01.1938 - 22.06.2018. Żegnaj Marku! R.I.P." - napisał Brodowski.

"Marek Andrzej Karewicz, to legenda, ikona, alfa i omega polskiego jazzu i big-beatu, król fotografików, arbiter elegantiarum, bywalec, kawalarz, któremu wszystko wolno, bon vivant" - opisywał artystę red. naczelny "Jazz Forum".

W styczniu br., z okazji 80. urodzin Karewicza Brodowski przypomniał, że "na fotografiach artysty zapisane są kamienie milowe historii polskiego jazzu drugiej połowy XX wieku: otwarcie Hybryd w 1957 r., Kwartet Brubecka w 1958r., Jazz Jamboree (1958 - 2000) i wszystkie Jazzy nad Odrą, pierwsze Kalatówki, pierwsza wizyta Willisa Conovera, New York Jazz Quartet, Stan Getz, Dizzy, Ella, Duke, Sonny, Ray (Ray Charles miał powiedzieć, że to Marek zrobił mu najlepsze zdjęcia!) i Miles! (Miles podarował mu marynarkę!) Oczywiście Krzysztof Komeda i cały polski jazz tamtych lat! Polski big beat i Rolling Stones w Warszawie!"

Reklama

Jego archiwum liczy około dwóch milionów negatywów

Marek Andrzej Karewicz, jeden z najbardziej cenionych polskich fotografów sceny jazzowej, urodził się 28 stycznia 1938 r. w Warszawie. Jako młody chłopak grywał na trąbce i kontrabasie w zespołach jazzowych. Fotografią zajął się od końca lat 50. ubiegłego wieku za namową Leopolda Tyrmanda. Ukończył liceum fotograficzne, studiował na Wydziale Operatorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi.

Reklama

Od ponad pół wieku Karewicz był dziennikarzem muzycznym, radiowcem, organizatorem życia jazzowego, komentatorem i prezenterem muzyki jazzowej.

Jego archiwum fotografii liczy około dwóch milionów negatywów. Fotografował niemal wszystkich polskich muzyków jazzowych, a także m.in. ostatnią trasę koncertową Milesa Davisa - jego zdjęcie Milesa z uniesioną do góry trąbką stało się sławne - i europejską trasę koncertową Raya Charlesa.

"Świat ludzi jazzu, w kraju i poza jego granicami, z całą Europą i Stanami Zjednoczonymi włącznie nie ma dla niego tajemnic. Fotografował wszystkich największych. Z wieloma pozostaje, jeśli nie w przyjacielskich, to serdecznych stosunkach towarzyskich" - pisał w "Balladzie o Marku" na łamach "Jazz Forum" (3/98) Lech Terpiłowski.

Karewicz był autorem ok. 1500 okładek płytowych - m.in. serii "Polski Jazz" oraz uznanej za najlepszą w 50-leciu okładki "Blues Breakout". Przygotował też okładki płyt Ewy Demarczyk, Niebiesko-Czarnych, Czerwonych Gitar, Ireny Santor, Sławy Przybylskiej, Maryli Rodowicz, Stana Borysa i Jerzego Połomskiego.

Był związany z warszawskimi klubami muzycznymi

Przez wiele lat związany był z warszawskimi klubami muzycznymi: Hybrydy, Remont oraz Jazz Club Tygmont. Zwłaszcza Tygmont był mu bardzo bliski. W klubie tym realizowano przemyślany program artystyczny i odbywały się regularnie ważne imprezy muzyczne. Artystycznym guru Tygmontu był Zbigniew Namysłowski, ale Karewicz sprawował przyjacielską opiekę nad muzykami. Był też prowadzącym wieczorne koncerty. Zapraszając gości, zwykł mawiać: "Przynieście muzykowi kwiaty, nie butelkę!".

Był uczestnikiem wielu Jazz Campingów Kalatówki - jesiennych spotkań muzyków jazzowych w Tatrach. Mimo choroby, która spowodowała trudności w poruszaniu się, bywa na festiwalach, koncertach i naturalnie wernisażach swoich wystaw fotograficznych organizowanych w całej Polsce i zagranicą.

Karewicz był autorem i współautorem, a także bohaterem wielu książek i albumów poświęconych muzyce i muzykom jazzowym; swoimi fotografiami zilustrował, m.in. trzytomową "Historię jazzu" Andrzeja Schmidta, "Czas Komedy" Dionizego Piątkowskiego; autorem książki-albumu "Big Beat" wraz z Marcinem Jacobsonem. Artysta miał na swym koncie album fotograficzny "This Is Jazz" oraz napisany wspólnie z Tomaszem Dominikiem tomik wspomnień "Moja Warszawka lat 60-tych".

Karewicz był członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, odznaczony też został honorowym tytułem La FIAP : Federation Internationale de l'Art Photographique.