statystyki

"Czerwony Głód", czyli gra na wyniszczenie [RECENZJA]

30.03.2018, 12:00; Aktualizacja: 30.03.2018, 12:43
„Warunki są złe, ale klęski głodu nie ma” – pisał w marcu 1933 r. w „New York Timesie” Walter Duranty, amerykański korespondent z Moskwy, wyjątkowo załgana kreatura.

„Warunki są złe, ale klęski głodu nie ma” – pisał w marcu 1933 r. w „New York Timesie” Walter Duranty, amerykański korespondent z Moskwy, wyjątkowo załgana kreatura.źródło: ShutterStock

W aferze o nieszczęsną nowelizację ustawy o IPN wątek ukraiński zszedł na plan dalszy. Ze zrozumiałych powodów: głupocie przywołania antysemickich demonów akurat w 50. rocznicę Marca ‘68 trudno dorównać, podobnie jak dyplomatycznej (i promocyjnej) katastrofie towarzyszącej tej „godnościowej” aberracji.

 Ale nad sprawą ukraińską w nowelizacji warto się pochylić, choćby dlatego że „ukraińskość” to jedyne zastosowane w tym tekście etniczne kryterium określania tożsamości zbrodniarzy. Zbrodnie na narodzie polskim popełniali „naziści”, „komuniści” oraz „ukraińscy nacjonaliści i kolaboranci”. O ile tradycyjnie polska negacja zarzutów o wspieranie Niemców w dziele zagłady Żydów jest trwałym elementem rodzimego dyskursu tożsamościowego, zgodnie z którym ofiary w żadnych okolicznościach nie mogą być katami, o tyle to, że doklejono bez ładu i składu kwestię ukraińską w takim kontekście i brzmieniu (w pierwotnym projekcie, który przeleżał w parlamencie prawie półtora roku, nie było o tym ani słowa), pachnie już czymś innym. Mówiąc najkrócej: pachnie Moskwą Putina. I postsowiecką polityką pamięci historycznej, wybielającą stalinowski genocyd, szukającą dziejowych usprawiedliwień dla zaboru Krymu i prowadzenia krwawej wojny na ukraińskim terytorium. Faktyczna niepodległość Ukrainy jest spełnieniem koszmarnego snu Józefa Stalina. Jest też z różnych powodów, jakby ktoś nie zauważył, polską racją stanu – niezależnie od rachunku niewyrównanych win, jaki mamy z Ukraińcami.

Centralne wydarzenie, wokół którego koncentruje się ukraińska tożsamość narodowa (wciąż w budowie), to zresztą nie konflikt z „Lachami”, lecz Hołodomor, Wielki Głód z lat 1931–1933, w wyniku którego śmierć – z głodu, od chorób, z rąk komunistycznych bojówek rekwizycyjnych – poniosło na terytorium ówczesnej sowieckiej Ukrainy (czyli bez należących wtedy do Polski Wołynia i Hałyczyny/Galicji Wschodniej) od 3 do 4 mln ukraińskich chłopów. Nie był to żaden fatalny zbieg niesprzyjających okoliczności, lecz planowa gra na wyniszczenie – Stalin postanowił upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: ukarać ukraińską wieś za opór stawiany przy masowej kolektywizacji i zdusić w zarodku lokalne aspiracje narodowe. A następnie zrobił to, co zwykł robić, zebrawszy śmiertelne żniwo: obciążył ofiary odpowiedzialnością.


Pozostało 58% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie