źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Być może gdyby nie Sergiej Pankiejew, współczesna psychiatria wyglądałaby nieco inaczej. Tylko odrobinę, wszak nie on jeden dostarczył Zygmuntowi Freudowi materiału do badań. Jeden z najsłynniejszych pacjentów wiedeńskiego uczonego zainspirował go do napisania głośnej książki „Z historii nerwicy dziecięcej”. Człowiek wilk – umeblowana przez popkulturę wyobraźnia od razu podsuwa na myśl wszelkiego rodzaju monstra, ewentualnie superbohaterów. Nic z tego, przydomek wziął się ze snów Pankiejewa o wilkach siedzących na drzewie – nękany nieuświadomionymi lękami, frustracjami, erotycznymi fantazjami mógł być fascynującym bohaterem. Niestety, scenariusz Richarda Appignanesiego przypomina streszczenie życiorysu wymieszane z brykiem z psychoanalizy, uzupełnione słabymi dialogami, opierające się w znacznej mierze na relacjach Freuda (na dodatek po stu latach jego teorie na temat Pankiejewa wydają się niezamierzenie zabawne), pozbawione odrobiny krytycyzmu czy próby nadania opowieści większego tempa lub dramatyzmu. Nie pomaga pospiesznie poprowadzony finał, sprawiający wrażenie, jakby autor chciał się już za wszelką cenę pozbyć człowieka wilka, ale nie wiedział, co z nim zrobić.

Znacznie lepiej sprawdzają się w tej opowieści ilustracje Sławy Harasymowicz. Zatopione w czerniach i szarościach, czasami przypominające szkice węglem, innym razem surrealistyczne kolaże, nieźle wprowadzają nastrój sennego koszmaru. Wystarczy jej czasem jedna ilustracja, by czytelnik był w stanie poczuć głębię rozpaczy udręczonego bohatera.

Człowiek-wilk. Ilustrowany Freud | scenariusz: Richard Appignanesi, ilustracje: Sława Harasymowicz | przeł. Sebastian Buła, Wojciech Szot | Wydawnictwo Komiksowe 2016