statystyki

Muzeum Narodowe: Wystawa "W muzeum wszystko wolno"

autor: Anna Diduch25.03.2016, 09:30
Zegar z lwem w oryginale i opisany przez jednego z młodych współtwórców wystawy

Zegar z lwem w oryginale i opisany przez jednego z młodych współtwórców wystawyźródło: Dziennik Gazeta Prawna


Jedno ze zdjęć prasowych reklamujących wystawę „W muzeum wszystko wolno” przedstawia uśmiechniętą dziewczynkę zbliżającą twarz do ceramicznej figury tygrysa. Wygląda, jakby chciała dotknąć jej pieszczotliwie nosem. Oto esencja tego niekonwencjonalnego pokazu, w którym chodzi o przekraczanie granic w mówieniu o sztuce.

Reklama


Reklama


To korzystny zbieg okoliczności, że w czasie, gdy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej trwają ekspozycje o wychodzeniu artystów poza ich instytucjonalną strefę komfortu, warszawskie Muzeum Narodowe pokazuje, że także potrafi funkcjonować poza utartymi schematami. „W muzeum wszystko wolno” powstało wspólnymi siłami sześciu dziecięcych zespołów kuratorskich, Działu Edukacji, który koordynował cotygodniowe spotkania i czuwał nad harmonogramem prac, oraz Działu Wydawnictw, który wspierał opracowywanie tekstów i podpisów dzieł. Przedsięwzięcie miało być eksperymentem, ale efekt nie ma w sobie nic z prowizorki.

Każdy z dziecięcych zespołów kuratorskich przygotował jedną z sześciu wystaw: „Las”, „Taniec Minotaura”, „Pokój strachów”, „Gra w bohatera”, „Skarbiec” i „Zmiany”. Wybierano spośród wszystkich kolekcji muzealnych: sztuki starożytnej i orientalnej, rzemiosła artystycznego, rzeźb dawnych i współczesnych, fotografii, rysunków, grafiki, monet, medali, ubiorów oraz obrazów. Tym sposobem powstał zbiór pozornie niezwiązanych ze sobą obiektów, takich jak mumia barana, ceramiczne talerze z przedstawieniami zwierząt Pabla Picassa, harpie malowane przez Jacka Malczewskiego, obraz Olgi Boznańskiej „Śpiący pies” i starożytne rzeźby połączone z malarstwem Wyczółkowskiego, Chmielowskiego, Matejki, Dudy-Gracza. Wiele z tych dzieł nie było dotąd prezentowanych. Towarzyszą im zreprodukowane na ścianach odręczne opisy dzieci z uzasadnieniem wyboru. Czasami teksty napisane przez dzieci sugerują, że obiekt sam przemawia do zwiedzających, na przykład: „Jestem pistoletem skałkowym. Teraz leżę w szafie. Kiedyś używano mnie do zabijania w pojedynkach”.

Świetnie obserwuje się bezpośredniość, z jaką dzieci potraktowały sztukę zgromadzoną w magazynach muzeum. Dzięki ich nieskrępowanemu rutyną spojrzeniu wizyta w Muzeum Narodowym jest naprawdę ekscytująca. Oswajanie sztuki powinno być przygodą i zabawą.

W muzeum wszystko wolno | Muzeum Narodowe w Warszawie | wystawa czynna do 8 maja

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Reklama

  • Jan(2016-04-24 08:10) Odpowiedz 00

    Zgadzam się z powyższą opinią. Wystawa jest klasycznie muzealna w złym tego słowa znaczeniu i obnaża powierzchowność refleksji pomysłodawczyni wydarzenia. Zabrakło zwłaszcza w aranżacji dziecięcego ducha, kreatywności i wolności. Słowo „wolność” zostało tu zdewaluowane na wszystkie możliwe sposoby. Odnoszę wrażenie, że wystawa jest mocno ugrzeczniona i podrasowana przez muzealników. Muzealne nawyki zrobiły swoje. Całość ratują wyłącznie dziecięce komentarze do obiektów. Szkoda bo pomysł znakomity. Tytuł to osobny problem, choć moim zdaniem oddaje najlepiej, to jak w MNW myśli się o muzealnictwie. W muzeum wszystko wolno tylko tym, którzy tam pracują! Ma się to nijak do współczesnych koncepcji muzealniczych i pokazuje jak bardzo jesteśmy w tyle i jak dużo jest do zrobienia. Tu potrzebna jest głęboka reforma, ale na to nie ma co liczyć... aż tak dużo nie wolno! Muzealnicy nie pozwolą:-)

  • Aleksandra(2016-04-23 19:15) Odpowiedz 00

    Jedna wielka pomyłka. Nazwa niestety powinna brzmieć "W muzeum nic nie wolno" Nuda a do tego srogie panie nie pozwalające dotykać gablot bo to jedyna interakcja ze sztuką. Niezbyt ciekawe eksponaty zamknięte w szczelnych gablotach i żadnej frajdy dla dzieci. Naprawdę odrobina wyobraźni i niezbyt dużych nakładów finansowych wystarczyłaby aby stworzyć wspaniałą przestrzeń dla dzieci nawet z tymi samymi eksponatami. Niestety jest mało kolorowo, nudno i nijako. A szkoda.. Chodzimy z dzieckiem na wiele wystaw i na żadnej nie zapytał do tej pory "A po co tu przyszliśmy?" Żenada a szkoda bo zwykle w Muzeum Narodowym są wystawy warte zobaczenia. Chyba Pani kurator zabrakło dziecięcej wyobraźni..

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Reklama