Jest ostro, z mocą i pazurem. Tak powinno być. Krakowska formacja thrashmetalowa powraca po sześcioletniej przerwie od premiery albumu „Art of Grace” z 2008 roku i nie zawodzi wielbicieli solidnego ciężkiego grania.

„We Serve No One” to zbiór porządnych i energetycznych kompozycji, świetnie zagranych i wyprodukowanych na znakomitym poziomie. Są momenty, gdy muzycy Virgin Snath zdają się wykonywać lekki ukłon w kierunku klasyków, m.in. wczesnych nagrań Metalliki i Black Sabbath, czasem stawiają na bezkompromisowe, hardcorowe uderzenie, kiedy indziej niespodziewanie idą w kierunku melodyjnych kompozycji. „We Serve No One” to przede wszystkim album różnorodny, w którym splatają się najrozmaitsze rockowo-metalowe inspiracje. Na uwagę zasługują balladowe „Promised Land” i zamykające krążek „Devil’s Ride”.