Zasłużona królowa parkietów powraca z nową płytą. Mało tego – Kylie Minogue będzie ją promowała na koncercie w Polsce.

'Lovers! I’m going back on tour in Europe starting on September 24!” – takimi słowami w ostatni poniedziałek (w dniu premiery swojej płyty) Kylie ogłosiła listę koncertów na trasie „Kiss Me Once Tour 2014”. 30 października zrobi przystanek w łódzkiej Atlas Arenie. Obok klasycznych przebojów w stylu „Better the Devil You Know”, „I Should Be So Lucky”, „Can’t Get You Out of My Head” i „Spinning Around” zaprezentuje premierowy materiał z „Kiss Me Once”.

Dwa lata temu z okazji 25-lecia kariery, spełniając swoje marzenie, Kylie wypuściła album „The Abbey Road Sessions”, na którym swoje największe przeboje wykonała w towarzystwie orkiestry. „On a Night Like This”, „All the Lovers”, „The Locomotion”, „I Should Be So Lucky” czy „Where the Wild Roses Grow” zaśpiewała w hipnotyzującym, wyciszonym stylu, pokazując, że pop to dla niej więcej niż przeboje na dyskotekowy parkiet. Album nie zyskał specjalnie entuzjastycznych recenzji, nie sprzedał się też w liczbie zbliżonej do poprzednich przebojowych krążków „Body Language” czy „X”. Teraz, po chwilowej wycieczce w mniej klubową stronę, Minogue powraca do swojego żywiołu, czyli solidnych popowych hitów. Lista producentów i autorów na „Kiss Me Once” pokazuje, że Kylie poszła bezpieczną drogą. Zatrudniła sprawdzonych twórców przebojów w stylu duetu GoodWill & MGI (pisali dla Justina Bibera), The Monsters & The Strangerz (Rihanna) czy Cutfather (Ace of Base). Dołożyła też do tego chyba najgorętsze obecnie nazwisko w muzycznym show-biznesie, czyli Pharrella Williamsa. I to właśnie wynik współpracy z nim w postaci numeru „I Was Gonna Cancel” jest jednym z najjaśniejszych punktów „Kiss Me Once”. Wypełniony retro syntezatorem numer mógłby znaleźć się na ostatniej płycie Daft Punk „Random Access Memories”. Niestety takim perełkom towarzyszą numery w stylu duetu z Enrique Iglesiasem. Ich wspólna ballada „Beautiful” psuje atmosferę krążka. Tak jak kilka dyskotekowych numerów, które są poniżej poziomu Kylie. Tekstowo materiał nie przypomina dokonań Walta Whitmana, ale trudno od królowej parkietów wymagać poezji.