PROZA | Ukazały się nowe powieści Carla Frodego Tillera oraz Karla Ovego Knausgarda. Co trapi współczesnych pisarzy norweskich?
ikona lupy />
Dziennik Gazeta Prawna
Dlaczego Carla Frodego Tillera nazwano anty-Knausgardem? Pewnie dlatego, że dzisiaj nic nie może obyć się bez etykiet. Na rynku wydawniczym nie da się już funkcjonować bez powiązań z innymi. Bywa się najwyżej czyimś mniej lub bardziej udanym naśladowcą, kontynuatorem, zaprzeczeniem, względnie konkurentem do tytułu króla literatury gatunkowej. Podpinanie nazwisk mniej znanych pisarzy pod nazwiska literackich gwiazd pozwala podnosić sprzedaż, ale ma też swój efekt uboczny: pozostawia czytelnika w ponurym przeświadczeniu, że w literaturze wszystko, co ważne, już się wydarzyło, teraz nadszedł czas ciągłych imitacji, bezrefleksyjnego odbijania doskonale skrojonych szablonów. Czy tak jest, trudno rozstrzygnąć, zawsze jednak przyjemniej wierzyć, że literatura to coś więcej niż sztance i schematy.
ikona lupy />
Dziennik Gazeta Prawna
A więc Carl Frode Tiller. Zanim zacznie się widzieć w nim inkarnację Karla Ovego Knausgarda, warto wspomnieć, kim jest Norweg debiutujący na polskim rynku powieścią „Osaczenie”. Niech dla niezdecydowanych czytelników zachętą będzie to, że książka będąca początkiem psychologiczno-obyczajowej trylogii jest pierwszą norweską powieścią wyróżnioną Europejską Nagrodą Literacką. Krytycy zgodnie docenili celność i oryginalność, z jaką Tiller stworzył obraz współczesnego społeczeństwa norweskiego – to obraz niepokojący, chaotyczny, pełen sprzeczności. Decyduje o nim w dużej mierze m.in. technika narracji, jaką obrał autor „Osaczenia”. Mamy oto bohatera, który traci pamięć. W odzyskaniu wspomnień próbują pomóc mu bliscy: przyjaciele z liceum i ojczym, który był kiedyś pastorem. Każde z nich pisze do niego listy – pełne zwierzeń, rozliczeń, opowieści z przeszłości. Dlaczego Tiller miałby być anty-Knausgardem? Bo tam, gdzie autor „Mojej walki” kurczowo trzyma się „ja” jako jedynego możliwego punktu odniesienia, Tiller dowodzi, jak bardzo „ja” może okazać się niepewne i nietrwałe, jak łatwo pozbawić je wspomnień, które dla Knausgarda stanowią najcenniejszy kapitał.
Nie ma sensu spierać się, który z norweskich pisarzy ma rację, bo przecież każdy ma swoją. Nie ma wątpliwości, że obsesyjne, narcystyczne „ja” Knausgarda ma jednak swoją siłę przekonywania, a sam pisarz, drążąc to, co najbardziej „wsobne”, niezmiennie tworzy doskonałą literaturę. Nie tak dawno w księgarniach ukazał się czwarty już tom legendarnej „Mojej walki” w polskim tłumaczeniu, tymczasem na rynku pojawia się nowy, nie mniej intrygujący Knausgard. „Jesień” będąca zbiorem poetyckich, nierzadko zaskakujących miniatur i szkiców stanowi początek nowej, niezależnej od „Mojej walki” serii.
O czym myśli człowiek, który spodziewa się dziecka? Może o mądrości, którą będzie miał komuś przekazać, i o tym, jak tej mądrości w nim niewiele. „Gdy to piszę, nie wiesz nic. Nie wiesz, co Cię czeka, ani jaki jest ten świat, na który przyjdziesz. A ja nie wiem niczego o Tobie. Widziałem zdjęcie USG i położyłem dłoń na brzuchu, w którym mieszkasz – to wszystko. Do Twoich narodzin zostało sześć miesięcy, przez ten czas wiele może się jeszcze wydarzyć, ale wierzę, że życie jest mocne i niezłomne, wierzę, że wszystko będzie dobrze, że urodzisz się zdrowa i silna” – czytamy w pierwszych słowach „Jesieni”. A skoro tak mało na razie wiadomo, skoro świat, w którym zadomowi się nowe życie, jeszcze taki nieukonstytuowany i niepewny, może lepiej darować sobie wielkie słowa? Może lepiej pisać o rzeczach prostych jak usta, oczy, krew, guziki, tankowce, przebaczenie, wszy? Autor „Mojej walki” znów w sposób pozbawiony najmniejszego zadęcia dowodzi, że jest poetą absolutnym – tworzy poezję z dowolnego tworzywa, ze wszystkiego, co znajdzie pod ręką.
No a Tiller? To w końcu jest anty-Knausgardem czy nie jest. Oczywiście, najlepiej byłoby nigdy ich ze sobą nie porównywać. A jeśli już trzeba, to przecież także i Tiller prawdy szuka wyłącznie w „ja”. Tyle że tych głosów „ja” u autora „Osaczenia” jest cała polifonia. Szkoda tylko, że żadne z licznych „ja” u Tillera nie potrafi powiedzieć tego, co mówi uparte i staromodne „ja” Knausgarda.
Osaczenie | Carl Frode Tiller | przeł. Maria Gołębiewska-Bijak | Wydawnictwo Literackie 2016
Jesień | Karl Ove Knausgard | przeł. Milena Skoczko | Wydawnictwo Literackie 2016