Grał w filmach braci Coen i Spike’a Lee, ale sam również radzi sobie świetnie jako reżyser. John Turturro opowiada o muzyce, emocjach i pracy z Woodym Allenem na planie komedii „Casanova po przejściach”.

Cichy kwiaciarz za namową neurotycznego kolegi zostaje żigolakiem. Skąd wziął się pomysł, by opowiedzieć tak nietypową historię?

Mam dwóch przyjaciół, obaj są niezwykle utalentowani. Jeden jest ode mnie starszy i wiele mnie nauczył, ale choć potrafi dosłownie wszystko, jest leniwy. Drugi ma nieustannie nowe partnerki, ale nigdy z nikim nie wiąże się na dłużej. A jednocześnie nie jest żadnym łamaczem serc, który bezdusznie „zalicza”. On się po prostu czuje bardzo swobodnie w towarzystwie kobiet... Zawsze zastanawiałem się, dlaczego tak jest. Potem pomyślałem o sobie, o innych znajomych... I to zbudowało ciekawą bazę pod pomysł na scenariusz.