Autopromocja

Marilyn Manson. Skandalista wybitny

Marilyn Manson
Marilyn MansonNewspix
30 stycznia 2015

Strażnicy moralności przestali się już interesować Marilynem Mansonem. Niegdyś czołowy skandalista, dzisiaj skupił się na muzyce. Skandale wywołują inni, ale ich skala jest śmieszna w porównaniu z tym, co się działo lata temu z Mansonem

Seks oralny na niedawnym koncercie Dead Kennedys w Kalifornii, Sinead O’Connor wypowiadająca się niespecjalnie przychylnie o papieżu Franciszku (pamiętamy, jak podarła na wizji zdjęcie Jana Pawła II), teledysk australijskiej piosenkarki Sii, w którym aktor Shia LaBeouf odważnie tańczy z 12-letnią Maddie Ziegler, Miley Cyrus chętnie pokazująca swoje ciało bez ubrania, a w naszym ogródku Nergal reklamujący pewną sieć sklepów albo Czesław Mozil śpiewający „Nienawidzę cię, Polsko”. To wybrane z ostatnich miesięcy skandaliki na scenie muzycznej. Próżno w tej materii szukać dzisiaj Marilyna Mansona. Artysty, który kilkanaście lat temu słusznie mówił o sobie: „Charles Manson był kozłem ofiarnym dla całego pokolenia i dostrzegam, że teraz ta etykieta przeszła na mnie”.

Wydaje się, że dzisiaj bezpowrotnie minął czas, kiedy grupki protestujących ustawiały się przed salą, w której Manson miał grać koncert, a na niego samego przestano zrzucać winę za całe zło na świecie. Pamiętam, jak byłem na koncercie Mansona na warszawskim Torwarze w 2001 roku. Policji wokół hali i pobliskich budynków było chyba więcej niż podczas wizyt prezydenta Stanów Zjednoczonych czy papieża. Przeciwko jego koncertowi protestowała stołeczna radna AWS (Manson w odpowiedzi nieoczekiwanie zaprosił ją na swój występ), jeden z nauczycieli przestrzegał rodziców przed puszczeniem na niego dzieci. Koncert doszedł do skutku i okazało się, że Marilyn na scenie zachowuje się niemal jak Arka Noego. Nie odgryza głów ptakom, nie pije krwi i nie drze Biblii, a tylko karmi fanów swoją muzyką. Kiedy pół roku temu stawiłem się na koncercie szwedzkiego zespołu Ghost B.C. przed stołeczną Stodołą, nie było ani jednego policjanta, nie słyszałem też o protestach kogokolwiek. A przecież lider tej kapeli przebiera się na scenie za mroczne oblicze papieża, a ich występ jest swoistą zabawą z klimatem mszy, religijnego ceremoniału. Czyżby takie rzeczy dzisiaj nie szokowały, czyżby faktycznie obrazoburczość à la Marilyn Manson została dzisiaj wyparta przez ekscesy młodych gwiazdek pop, związane głównie z publikowaniem nagich zdjęć? Wydaje się, że sensacyjne wybryki muzyków zwyczajnie spowszedniały. Poza tym skandale dzisiejszym gwiazdom się nie opłacają. Jimi Hendrix wykonujący swoją, zniekształcającą wersję amerykańskiego hymnu w czasie, kiedy amerykańscy chłopcy ginęli w Wietnamie, Ozzy Osbourne odgryzający na scenie głowę nietoperzowi, Lennon twierdzący, że Beatlesi byli bardziej popularni od Jezusa – takimi akcjami przed laty artyści wywoływali popłoch i narażali się na sankcje w rodzaju odwołania koncertu czy wyrzucenia z wytwórni, ale niewiele sobie z tego robili. Dzisiaj nikt raczej na to nie pozwoli, bo wiąże się to z ogromnymi stratami finansowymi. Skandal oczywiście, ale kontrolowany. Zdaje się też, że dzisiaj nikt nie ma tak przygotowanej postaci opartej na kontrowersjach, jak przed laty Manson, a wcześniej chociażby Alice Cooper. Skandale są teraz pojedynczymi wybrykami, a nie dłuższą, w wielu miejscach przygotowaną strategią.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.