Daniel Monzon, autor świetnej „Celi 211”, opuszcza ciasne mury więzienia. W „9 milach” wsiada na motorówkę, rozpędza się i rusza na zasłużony odpoczynek. Przez dwie godziny kursuje slalomem między trzema krajami, czuje na karku oddech policji, a w swym bagażu chowa spory ładunek haszyszu

W nietypowej podróży towarzyszą reżyserowi Nino i Compi, młodociani Don Kichoci bez Sancho Pansy. Między kolejnymi piwami w plażowym barze kumple wpadają na pomysł, by nawiązać kontakty z lokalnym półświatkiem i zdobyć fundusze na beztroskie życie w ogarniętej kryzysem ojczyźnie. Dwie płotki wypływają więc na wody kontrolowane przez handlarzy narkotyków. Na ich zlecenie co pewien czas kursują między Europą a Afryką przez przesmyk wąski jak własne horyzonty myślowe.
Przyjęcie naiwnej perspektywy Nina i Compiego pozwala reżyserowi na ukazanie mechanizmów działania przemytnicznej międzynarodówki, której ton nadają Rosjanie, Albańczycy i Anglicy. Lwia część akcji filmu rozgrywa się na zależnym od Wielkiej Brytanii Gibraltarze. Geopolityczny bękart i malutki skrawek lądu – wyglądający jak przedmieścia Londynu przeniesione nad Morze Śródziemne – stanowi atrakcję samą w sobie. Wbrew sugestiom producentów Monzon uczynił jednak najważniejszych bohaterów Hiszpanami i kazał im przemawiać we własnym języku. Dzięki swojemu uporowi reżyser zyskał możliwość, by oddać na ekranie lokalny koloryt, dorzucić kilka złośliwości pod adresem Anglików i wskazać na prawne paradoksy utrudniające siłom z Półwyspu Iberyjskiego walkę z przemytnikami. Lekko absurdalna sceneria sprawia, że sceny potyczek między przestępcami a policjantami robią wrażenie strzelaniny w wesołym miasteczku. Pewnie dlatego nie traktują ich poważnie nawet sami uczestnicy. Stróże prawa podczas interwencji przerzucają się rubasznymi dowcipami, a młodzi bohaterowie chętnie podejmują ryzyko, tak jakby wiedzieli, że nie grozi im nic poważnego.

„9 mil” od samego początku wydaje się pozbawione emocjonalnego ciężaru „Celi 211”. Thrillerowi Monzona bliżej raczej do filmowej błyskotki, przybrudzonej krwią i skreślonej na lekkim haju pocztówki z wakacji w stylu „Savages: ponad bezprawiem” Olivera Stone’a. W czerpaniu przyjemności z seansu nie przeszkadza nawet ewidentna banalność opowiastki o dwóch żółtodziobach, którzy bez przygotowania skaczą na głęboką wodę i muszą skonfrontować się ze skutkami lekkomyślnej decyzji. Monzon omija scenariuszowe mielizny i wychodzi cało ze sztormów, bo reżyseruje pewną ręką i potrafi czerpać siłę z własnych ograniczeń. Skoro już bowiem opowiada schematyczną historię, robi wszystko, by przynajmniej zainscenizować ją w atrakcyjnych dekoracjach.

9 mil | Hiszpania 2014 | reżyseria: Daniel Monzon | dystrybucja: Best Film | czas: 136 min (4)