„Burza i pasja” to zamknięcie pewnego etapu losów Hellboya. Ale wcale nie oznacza to końca jego przygód.
Nieco ponad dwadzieścia lat temu rysownik i scenarzysta Mike Mignola naszkicował na kartce postać człekopodobnego demona, na którego pasku napisał „Hellboy”. Wygląd stwora wprawdzie mu się nie spodobał, imię jednak już dużo bardziej, dlatego po jakimś czasie wrócił do tego konceptu, popracował nad wyglądem bohatera, a do jego historii dorzucił działające na zlecenie Hitlera towarzystwo okultystyczne. Później opowiadał, że pomysł na komiks wziął się z tego, że po prostu lubi rysować demony i nazistów.
Historia pół człowieka, pół demona, w 1944 r. wezwanego z piekła na ziemię w wyniku eksperymentu działającego na zlecenie Niemców Grigorija Rasputina, nie spodobała się jednak włodarzom DC Comics, czyli największego obok Marvela potentata amerykańskiego rynku komiksowego. Ponoć grafika i fabuła przypadła im do gustu, przelękli się jednak przedrostka „Hell”. Teraz pewnie plują sobie w brodę, bo wydawany przez Dark Horse Comics „Hellboy” Mike’a Mignoli to jeden z najlepszych i najpopularniejszych tytułów wśród historii obrazkowych, doczekał się nawet dwóch ekranizacji w postaci filmów w reżyserii Guillermo del Toro, z Ronem Perlmanem w roli głównej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.