W grudniu 1981 wybuchł stan wojenny, pół roku później w Hiszpanii rozpoczęły się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, wzięła w nich udział również drużyna z Polski. Jak miało się okazać, drużyna marzeń, prawdziwy dream team. Widzowie, oglądając przed telewizorami efektowne bramki Bońka i Smolarka, popisy Laty czy Młynarczyka, separowali się od rzeczywistości za oknem.
Sport był zawsze blisko polityki. Kilka pokoleń polityków snobuje się na znawców sportu, wielu sportowców marzy o nieźle płatnej politycznej emeryturze. Dokument Michała Bielawskiego „Mundial. Gra o wszystko” opowiada jednak o czymś innym. Mówi o sporcie, który stał się polityką. To był „najpiękniejszy serial stanu wojennego”. W grudniu 1981 wybuchł stan wojenny, pół roku później w Hiszpanii rozpoczęły się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, wzięła w nich udział również drużyna z Polski. Jak miało się okazać, drużyna marzeń, prawdziwy dream team. Widzowie, oglądając przed telewizorami efektowne bramki Bońka i Smolarka, popisy Laty czy Młynarczyka, separowali się od rzeczywistości za oknem. „Mundial” nie zawodzi pod względem sportowym. Mądrze i efektownie zsynchronizowane zostały poszczególne mecze. W skondensowanych skrótach kolejnych starć sportowych został oddany nie tylko charakter piłkarskiego widowiska, lecz także emocji na trybunach. W tych partiach film przypomina pełen suspensu thriller. Zaczęło się przecież średnio: od dwóch remisów, jednak każdy kolejny mecz Polaków był wydarzeniem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.