Autopromocja

„Szukając Vivian Maier” - gra w kryminał

„Szukając Vivian Maier” - film
„Szukając Vivian Maier” - filmMedia
15 maja 2014

„Szukając Vivian Maier” to nostalgiczna ballada o spóźnionej eksplozji pewnego talentu.

Film Johna Maloffa i Charliego Siskela przypomina remiks słynnego „Sugar mana”. Choć prezentowany na Berlinale dokument wywołuje mniejsze emocje niż oscarowy poprzednik, z gracją broni się przed oskarżeniami o wtórność. „Szukając…” smakuje znacznie bardziej gorzko niż „Sugar man”, a twórcy filmu wyraźnie dystansują się od – nieobcej dokumentowi Malika Bendjelloula – poetyki amerykańskiego snu.

Inaczej niż Sixto Rodriguez, bohaterka Maloffa i Siskela nie mogła zobaczyć wiwatujących na jej cześć tłumów. O ile kapryśny los ostatecznie przyniósł bohaterowi „Sugar mana” namiastkę zasłużonego sukcesu, dla Vivian Maier okazał się bezlitosny. Skromna niania, która po godzinach zajmowała się fotografią, zyskała sławę dopiero po śmierci. Nawet ten sukces nie byłby jednak możliwy bez przedziwnej gry przypadków, która zostaje drobiazgowo zrelacjonowana w filmie. Uczciwość Maloffa i Siskela polega na zaznaczeniu, że kobieta zrobiła wiele, by dopomóc swemu pechowi. We wspomnieniach nielicznych znajomych Maier prezentuje się jednocześnie jako wrażliwa artystka, nieśmiała ekscentryczka i niezrównoważona jędza. W miarę odsłaniania kolejnych aspektów jej życiorysu naszemu podziwowi coraz wyraźniej zaczyna towarzyszyć zakłopotanie. Ujawniane przez twórców sprzeczności charakteru Vivian czynią z niej jednak tylko jeszcze bardziej interesującą bohaterkę.

Autopromocja
381298mega.png
vAT KOMENTARZ.png
380777mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.