Autopromocja

"Dotyk grzechu" - recenzja

"Dotyk grzechu"
"Dotyk grzechu"Media
6 grudnia 2013

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Jia Zhangke zaszył się na kilka lat w wypożyczalni wideo, gdzie oglądał filmy Quentina Tarantino na przemian z „Upadkiem” Joela Schumachera. Nowe dzieło Zhangke wręcz rozsadza ekran adrenaliną.

Zawarte w tytule słowo „dotyk” wydaje się niepotrzebnym eufemizmem. Siła filmu przywodzi raczej na myśl cios maczetą bądź kopniaka prosto w twarz. Tak brutalne okazują się dla bohaterów skutki charakteryzujących Chiny przemian społeczno- -obyczajowych. Nowy świat bardziej niż znaną do tej pory rzeczywistość przypomina wizje z nigdy niewidzianych przez nich filmów Pasikowskiego bądź Bałabanowa. Zranieni przez swoje państwo obywatele już zapomnieli o stojących na straży ładu i porządku zasadach konfucjanizmu. W swoim postępowaniu już dawno pozbyli się zbędnego balastu racjonalności. Jedyną zasadą porządkującą świat „Dotyku grzechu” pozostaje logika odwetu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png