„Rakieta” z impetem wdziera się do tajemniczego dotąd mikrokosmosu. Mordaunt oswaja pozornie egzotyczną przestrzeń za sprawą uniwersalnej narracji o wchodzeniu w dorosłość.
Laos to państwo z innej planety. Budda znaczy tu tyle samo co Karol Marks, a stały element krajobrazu stanowią leje po amerykańskich bombach. Inaczej niż w sąsiednim Wietnamie, za żołnierzami nie podążył jednak nigdy pluton hollywoodzkich filmowców. Aby dowiedzieć się czegoś o laotańskiej rzeczywistości, trzeba było wysłuchać dopiero relacji australijskiego reżysera Kima Mordaunta. Zrealizowana przez niego „Rakieta” z impetem wdziera się do tajemniczego dotąd mikrokosmosu. Mordaunt oswaja pozornie egzotyczną przestrzeń za sprawą uniwersalnej narracji o wchodzeniu w dorosłość.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.