Twórcom filmu "Kapitan Phillips" udało się uniknąć hollywoodzkich morałów. Brawurowa akcja tylko pozornie jest końcem tej historii.
W 2006 r. Paul Greengrass nakręcił film o dramacie pasażerów i załogi samolotu porwanego przez terrorystów 11 września 2001 r. Tym razem sięgnął po historię statku porwanego przez somalijskich piratów, z powodzeniem czyniąc z medialnej sensacji trzymające w napięciu kino. Cztery lata temu historia Richarda Phillipsa stała się najgorętszym tematem w amerykańskich mediach. W kwietniu 2009 r. statek handlowy „Maersk Alabama” został zaatakowany przez piratów. Kapitan Phillips miał podjąć heroiczną walkę o ocalenie załogi. Ostatecznie, dobrowolnie oddał się w ręce oprawców jako zakładnik. Piraci przez cztery dni przetrzymywali go w szalupie, żądając za niego wielomilionowego okupu. Ocalonego przez jednostki Navy SEALs Phillipsa kraj przywitał jako bohatera. Wkrótce napisał książkę, a jej ekranizacją zainteresował się Paul Greengrass, twórca m.in. głośnego „Lotu 93”. Nie obyło się bez kontrowersji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.