Autopromocja

John Legend "Love In The Future" - recenzja

John Legend "Love In The Future"
John Legend "Love In The Future"Media
18 września 2013

Na najnowszy krążek Johna Legenda „Love In The Future” trzeba było czekać pięć lat. Pytanie, czy poza ortodoksyjnymi fanami Legenda ktoś uzna go za wybitny. Raczej w to wątpię.

Dla mnie John Legend to bez dwóch zdań współczesny Marvin Gaye. I tak jak zmarła tragicznie w połowie lat 80. legenda soulu idealnie nadaje się na pościelówy, czyli piosenki do przytulania, oczywiście nie pościeli, tylko drugiej osoby. Na najnowszy krążek Johna Legenda „Love In The Future” trzeba było czekać pięć lat. Pytanie, czy poza ortodoksyjnymi fanami Legenda ktoś uzna go za wybitny. Raczej w to wątpię. Oczywiście to doskonale wyprodukowany materiał (przez Kanye Westa i Dave’a Tozera), bardzo solidnie zaśpiewany i z ciekawymi kompozycjami (wśród nich kilka coverów) oraz gośćmi (Seal, raper Rick Rossa). Jednak tak jak przy Marvinie Gaye’u w połowie krążka (najpóźniej), tak przy „Love In The Future” chce mi się spać. W tym soulowym sosie brakuje mi dynamicznej wisienki.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png