Ortodoksyjni widzowie mogą poczuć się zdezorientowani, może nawet oburzeni, ale nie ma o co kruszyć kopii: film Chiesy ma w sobie więcej szacunku niż bałwochwalcze praktyki.
Filmy religijne mogą budzić mieszane uczucia, bo artystyczne doznania i szczerość przekazu rzadko idą w nich w parze. W „Maryi, matce Jezusa” Guido Chiesa znalazł jednak złoty środek. Zachowując szacunek do słowa Ewangelii, zrealizował film, który jest przede wszystkim opowieścią o silnej kobiecie. Pozbawiony całej otoczki mistycznej i nadnaturalnej obraz Chiesy staje się w ten sposób uniwersalny, na bok odsuwający religijne różnice. Nie na darmo włoski reżyser wspominał w wywiadach o tym, że dla niego Maria była przede wszystkim prawdziwą rewolucjonistką.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.