„Embracism” to solowy debiut Kirina J. Callinana. Muzyka mogliśmy już wcześniej poznać m.in. w projekcie Mercy Arms.
Na tym krążku nie daje łatwej porcji melodyjnych dźwięków. To raczej koktajl, który mógłby stworzyć Trent Reznor z Nine Inch Nails, gdyby chciał coverować Nicka Cave’a albo Depeche Mode. Mrok, niepokój, różnorodność, bezkompromisowość – to wszystko jest na „Embracism”. Kirin potrafi tu przyspieszyć niemal w technoklimacie (z wokalem à la Tom Waits), ale też być subtelny w balladzie „Landslide”, w której czaruje niskim głosem.
Pozostało 15% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.