Autopromocja

"Reżyseria: Woody Allen" - recenzja

Woody Allen
Woody AllenBloomberg / JONATHAN FICKIES
4 lipca 2013

"Reżyseria: Woody Allen" zadowoli nie tylko neofitów, lecz także zagorzałych fanów autora "Miłości i śmierci"

Woody Allen z właściwą sobie przenikliwością stwierdził kiedyś: „Nie chcę żyć w sercach swoich rodaków. Wolę żyć w swoim mieszkaniu”. Amerykański mistrz komedii doskonale zdaje sobie sprawę, że większość pomników wystawianych mu przez dziennikarzy i filmowców reprezentuje wątpliwą wartość artystyczną. Dla wielu krytyków regularne premiery kolejnych dzieł reżysera stanowią zachętę do uprawiania intelektualnego lenistwa. Wystarczy przecież wyciągnąć z szuflady tekst sprzed roku, zamienić w nim pojedyncze słowa i cieszyć się z dodatkowego przelewu na koncie. W ten sposób powtarzane do znudzenia anegdoty utrwalają w naszych oczach obraz żydowskiego okularnika zafascynowanego Nowym Jorkiem, jazzem i adoptowaną córką. Dokument Roberta B. Weide’a pozornie mówi nam o swoim bohaterze niewiele więcej. W „Reżyseria: Woody Allen” nie znajdziemy informacji, których poskąpiłyby nam wywiady rzeki z twórcą „Annie Hall” przeprowadzone przez Erica Laksa bądź Stiga Bjorkmana. Film pozostaje jednak zrealizowany z pasją i znawstwem na temat amerykańskiej komedii, które towarzyszą Weide’owi od początku kariery. Jednym z pierwszych projektów reżysera był przecież film o – uwielbianych także przez Allena – braciach Marx. Wiele lat później Weide dał się poznać jako jeden z najważniejszych twórców kultowego serialu „Pohamuj entuzjazm”. Na planie reżyser zetknął się wówczas z Larrym Davidem, a więc późniejszą gwiazdą Allenowskiego „Whatever Works”. Nic dziwnego, że amerykański komik należy także do głównych rozmówców Weide w „Reżyserii…”.

Autopromocja
381298mega.png
vAT KOMENTARZ.png
380777mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.