Autopromocja

"Przed północą" - recenzja

Julie Delpy i Ethan Hawke w filmie "Przed północą"
Julie Delpy i Ethan Hawke w filmie "Przed północą"Media
28 czerwca 2013

Celine i Jesse, których poznaliśmy w „Przed wschodem słońca” 19 lat temu, kiedy wciąż mieli przed sobą najważniejsze życiowe decyzje, dziś są parą ludzi przez te decyzje zmienionych. „Przed zachodem słońca” – druga część trylogii Linklatera – wydaje się teraz zapisem ich tęsknoty za romantyczną miłością.

Związali się, wierząc w taką miłość, ale jednocześnie w mit własnej relacji – z jej poetyckim początkiem, rozłąką na lata, tęsknotą. Trudno wyobrazić sobie większy mit, ale też większe poświęcenie, wynikające z prawdziwych emocji Jessego – to on zostawia żonę i dziecko, przenosi się ze Stanów do Francji, żeby związać się z Celine i poświęca jej swoje dwie pierwsze książki. A ona przyjmuje to wszystko z zachwytem i czystą wiarą, że ten mężczyzna jest jej bratnią duszą. Po 9 latach wciąż kochają się, nie przestali być przyjaciółmi, potrafią rozmawiać ze zrozumieniem. A jednak pojawiają się w tych rozmowach również żarty, w których można odczytać niespełnione oczekiwania, żal, zmęczenie. Wszystkiemu winien jest upływ czasu. To zresztą główny temat rozmów bohaterów filmu, oprócz miłości i budowania związków. Tęsknota za minionym czasem jest sednem tej opowieści. Bo tym razem spotykamy bohaterów Linklatera w ostatni dzień ich długich wakacji w Grecji, właśnie odwieźli na lotnisko syna Jessego.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.