Przesłuchałem tę płytę cztery razy i wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego brytyjscy bracia z projektu Disclosure są tak popularni. Album „Settle” pojawił się na szczycie brytyjskiej listy sprzedaży już w pierwszym tygodniu od premiery, jest poza tym w Top 5 na iTunes w USA i Australii.

Pozytywnie wypowiadają się o nich brytyjskie i polskie media. Do tego wspomagają ich chociażby tak wyjątkowi artyści jak Jessie Ware i Jamie Woon. Czy rzeczywiście Disclosure to nowy powiew na klubowej scenie? Czy ich motoryczne, basowe granie zasługuje na tak wielką uwagę?

Dla mnie to materiał wręcz nudnawy, a nawet irytujący. Ożywienia dodają co prawda goście, ale całość nawet w połowie nie rozgrzałaby parkietu w moim klubie jak ostatnie dokonanie Daft Punk. 5 lipca Disclosure wystąpią na Open’erze w Gdyni, czy przekonają równie nieprzekonanych jak ja?