Za sprawą filmu „Dom na weekend” Hans-Christian Schmid potwierdza reputację jednego z najciekawszych niemieckich reżyserów swojego pokolenia.
Twórca słynnego „Requiem” po raz kolejny wkracza na terytorium skomplikowanych relacji między rodzicami a dziećmi. „Dom na weekend” to dramat psychologiczny o intensywności horroru. Ekranowa atmosfera staje się gęsta od emocji, zwroty akcji zaskakują, a bohaterowie odsłaniają przed nami niespodziewane oblicza.
W filmie Schmida sielankowe rodzinne spotkanie zamienia się w festiwal wzajemnych oskarżeń, odkrytych sekretów i zdemaskowanych kłamstw. Na burżujów zaplątujących się w sieć własnej hipokryzji reżyser spogląda jednak bez złośliwej satysfakcji właściwej ironistom pokroju Francois Ozona. W szlachetnej powadze, z jaką relacjonuje moralne dylematy swoich bohaterów, niemiecki reżyser przypomina raczej Bergmana bądź Antonioniego. Bohaterowie „Domu…” dają się lubić, ale Schmid nie ukrywa, że chodzi o kłopotliwy rodzaj sympatii, który oznacza aprobatę dla godnych potępienia skaz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.