statystyki

Supermarket z narkotykami, czyli marzenie o wolności absolutnej

autor: Piotr Kofta04.07.2020, 10:00
Działający w latach 2011–2013 Silk Road – Jedwabny Szlak – był wirtualną platformą zakupową w rodzaju Amazona czy eBaya, z tą różnicą, że funkcjonował w darknecie dostępnym za pomocą sieci TOR, a jego klienci wystawiali na sprzedaż produkty zakazane: nie tylko dragi i broń, lecz także narzędzia hakerskie bądź lekarstwa.

Działający w latach 2011–2013 Silk Road – Jedwabny Szlak – był wirtualną platformą zakupową w rodzaju Amazona czy eBaya, z tą różnicą, że funkcjonował w darknecie dostępnym za pomocą sieci TOR, a jego klienci wystawiali na sprzedaż produkty zakazane: nie tylko dragi i broń, lecz także narzędzia hakerskie bądź lekarstwa.źródło: ShutterStock

Po przełamaniu początkowej nieufności klienci ruszyli na zakupy: w szczytowym momencie obroty na Silk Road warte były ponad miliard dolarów

Magazyn DGP z 3 lipca 2020

Magazyn DGP z 3 lipca 2020

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

C zym jest darknet? To internetowe podziemie, po którym – dzięki technologiom szyfrującym, np. trasowaniu cebulowemu – można się poruszać anonimowo. W darknecie ludzie załatwiają różne sprawy: poszukują przestrzeni osobistej wolności i ekspresji, spiskują przeciwko autorytarnym reżimom i wielkim korporacjom, handlują (używając kryptowalut) narkotykami, bronią i żywym towarem. Jest w tym pewien paradoks: w darknecie, choć bywa on medialnie demonizowany, niełatwo odróżnić dobro od zła – w epoce globalnej cyfrowej inwigilacji użytkownicy mają po prostu liczne powody, aby ukryć się w elektronicznym schronie przed ciekawskim spojrzeniem Wielkiego Brata.

Warto przy okazji wyjaśnić, że darknet nie jest tym samym co głęboka sieć (deep web) – jest jej odległym, zakamuflowanym fragmentem. Określenie „głęboka sieć” odnosi się do tych obszarów internetu, które nie są indeksowane przez popularne wyszukiwarki – większość z tych treści, a stanowią one według szacunków ok. 95 proc. danych obecnych w sieci, jest najzupełniej niewinna: mowa między innymi o niezmierzonych zasobach mediów społecznościowych, o państwowych i firmowych bazach danych, półoficjalnych serwisach streamingowych, zamkniętych forach internetowych, wreszcie – o milionach (miliardach) osieroconych stron, do których nie prowadzi już żaden aktywny link, a które wciąż wiszą na serwerach.


Pozostało 82% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie