statystyki

Strachy Polski przy drodze do Europy

autor: Andrzej Krajewski26.04.2019, 08:13; Aktualizacja: 26.04.2019, 08:51
Rodzime elity najbardziej bały się nie tyle przyszłości, o którą toczyły między sobą intelektualny spór, czy nawet oponentów, lecz tego, jak zachowają się zwykli Polacy. Akurat w zdrowy rozsadek oraz racjonalność obywateli jakoś nikt nie chciał uwierzyć

Rodzime elity najbardziej bały się nie tyle przyszłości, o którą toczyły między sobą intelektualny spór, czy nawet oponentów, lecz tego, jak zachowają się zwykli Polacy. Akurat w zdrowy rozsadek oraz racjonalność obywateli jakoś nikt nie chciał uwierzyćźródło: ShutterStock

Na progu wejścia do Unii zarówno liberalne elity, jak i środowiska prawicowe padały ofiarą własnych lęków i fobii, których echa słychać do dziś.

C hoć staraniom Polski o wejście do UE od początku towarzyszyły ogromne obawy i pesymistyczne prognozy, to z perspektywy czasu ma się wrażenie, że kolejne przeszkody na drodze do celu pokonywaliśmy instynktownie. Pierwszy krok wykonał rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego, tworząc 26 stycznia 1991 r. stanowisko pełnomocnika ds. integracji europejskiej oraz pomocy zagranicznej. Jacek Saryusz-Wolski, który objął tę funkcję, dostał misję wynegocjowania umowy stowarzyszeniowej. Rozmowy przebiegały w ekspresowym tempie i już 16 grudnia 1991 r. Leszek Balcerowicz podpisał w Brukseli układ ze Wspólnotami Europejskimi. Działo się to niedługo po złożeniu dymisji przez Bieleckiego, kiedy koalicyjny gabinet formował już Jan Olszewski.

Choć nowy premier wcześniej wyrażał opinię, że Polska nie powinna wchodzić do WE przed zakończeniem całkowitej konwergencji gospodarczej (co miało zająć według niego 30 lat), to w wygłoszonym 21 grudnia 1991 r. exposé jednoznacznie opowiedział się za integracją: „Wysoka Izbo! Pięć dni temu została podpisana przez rząd Rzeczypospolitej umowa o stowarzyszeniu Polski ze Wspólnotami Europejskimi. Jest to uwieńczenie pierwszego etapu starań o wejście naszego państwa do struktur jednoczącej się Europy, tej Europy, do której duchowo należymy i którą współtworzymy od ponad tysiąca lat”.


Pozostało jeszcze 92% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie