Każdą miejską instytucją kultury, w tym Teatrem Powszechnym, stołeczny ratusz zajmuje się w sposób zgodny z prawem; konstytucja nie pozwala urzędnikom na cenzurę - powiedział PAP rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk, odnosząc się do oświadczenia MKiDN.

Minister kultury Piotr Gliński - jak poinformowało ministerstwo - wyraził w środę ubolewanie ws. piątkowych zajść przed Teatrem Powszechnym i zaapelował do prezydent Warszawy o "rzetelne potraktowanie swojej odpowiedzialności" za podległą jej instytucję. Zdaniem ministerstwa trzecia władza "niezawisła i stojąca na straży poszanowania prawa wywiedzionego z ducha i litery Konstytucji" powinna zbadać i ocenić, czy "tego rodzaju performans, łączący działania artystyczne ze znieważaniem religii i naruszeniem najwyższych wartości Kościoła katolickiego, pozostaje w zgodzie z konstytucyjnymi wartościami.

W piątek, po kilkutygodniowej przerwie, na deski Teatru Powszechnego wrócił kontrowersyjny spektakl "Klątwa" w reż. Olivera Frljicia. Grupa protestujących, m.in. członkowie Młodzieży Wszechpolskiej i Narodowego Odrodzenia Polski, usiłowała utrudnić wejście widzom do budynku, m.in. używając rac. Interweniowała policja.

Milczarczyk powiedział, że miasto każdą instytucją kultury - dla której jest organizatorem - zajmuje się "w sposób należyty, zgodny z przepisami prawa". Jedną z takich instytucji jest właśnie Teatr Powszechny.

Reklama

Milczarczyk dodał, że "cieszy fakt, że minister rządu PiS odnosi się do konstytucji i jej wartości, ale - jak powiedział - "na szczęście konstytucja nie pozwala podejmować działań cenzorskich urzędnikom, uznając wolność wypowiedzi za jedną z podstawowych wolności".

Rzecznik dodał, że miasto podtrzymuje swoje stanowisko i nie planuje odebrania dofinansowania Teatrowi Powszechnemu ani odwołania jego dyrektora. Podkreślił, że za repertuar odpowiada dyrektor teatru, a o zniesławieniu czy obrazie uczuć religijnych decyduje sąd, a nie władze miasta. Rzecznik ratusza przypomniał, że miasto przekazuje pieniądze na całoroczne funkcjonowanie teatru, a nie na konkretną sztukę.

Reklama

Kierownictwo MKiDN - jak informuje resort - zna kształt spektaklu "Klątwa" z "przekazów medialnych i recenzji, z których wynika, że intencją twórców było wyreżyserowanie swoistego performansu teatralnego, wiodącego do ostrego sporu światopoglądowego".

Przedstawienie "Klątwa" miało premierę 18 lutego. Sztuka, oparta na dramacie Stanisława Wyspiańskiego, wywołała szereg kontrowersji. "Naturalnej wielkości pomnik Jana Pawła II zawisa nad sceną, na stryczku. Z tabliczką +obrońca pedofilów+" - pisała "Gazeta Wyborcza" o spektaklu. Jest w nim też scena imitacji seksu oralnego aktorki z figurą papieża.

Przeciwko przestawieniu protestowali przedstawiciele środowisk narodowych oraz katolickich; Konferencja Episkopatu Polski oceniła, że spektakl "ma znamiona bluźnierstwa", a Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła z urzędu dochodzenie. W mediach pojawiła się także informacja, że TVP zerwała współpracę z aktorką Julią Wyszyńską, która w "Klątwie" wystąpiła.

Teatr Powszechny oświadczył, że spektakl ma na celu pokazanie "różnych ideologicznych postaw i oddanie głosu różnym stanowiskom, dlatego powinien być analizowany jako całościowa wizja artystyczna, a nie jako zbiór oderwanych od siebie scen pozbawionych kontekstu".