Sobotni wieczór. Żona rytualnie włącza w telewizji „The Voice of Poland” i przez dwie godziny pobrzmiewa w domu telewizyjny koncert życzeń. Uczestnicy śpiewają znane przeboje, ścigając się, kto wykona je najlepiej, a jurorzy oceniają, jak było. Wyławiam uchem dawno niesłyszaną piosenkę jednego z czołowych polskich tekściarzy. Wysyłam mu SMS z gratulacjami. Oddzwania i mówi, że to przyjemne uczucie, ale nudzi go odgrzewanie coverów. Ostatnio był jurorem festiwalu dla nastolatków i tam też były radiowe przeboje. Nikt nie proponuje niczego od siebie, bo publika lubi tylko to, co już zna ze słyszenia. „Ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Poprzez reminiscencje. No jakże może mi się podobać piosenka, którą pierwszy raz słyszę?” – pyta w „Rejsie” Marka Piwowskiego inżynier Mamoń ustami nieodżałowanej pamięci Zdzisława Maklakiewicza.