Po sześciu latach od wydania ostatniej płyty, muzyk i aktor Justin Timberlake wrócił do studia nagrań. Trzeci solowy album Timberlakea powstanie we współpracy z producentami Jimem Beanzem i Timbalandem.

Prace nad nowym krążkiem dopiero się rozpoczęły, ale już wiadomo, że ma być on mocnym powrotem Justina Timberlake'a do muzyki. Wokalista po raz kolejny nawiązał współpracę z amerykańskim producentem Timbalandem, współautorem jego dwóch poprzednich krążków, uważanym w środowisku muzycznym za pioniera beatów elektronicznych.

Informacje o nadchodzącym albumie potwierdził amerykański producent Jim Beanz, który również bierze udział w nowym projekcie Justina. "Praca nad płytą jest wciąż we wczesnym stadium, ale Timberlake i Timbaland mają już dużo utworów" - powiedział Beanz.

Film

To będzie pierwsza płyta Justina Timberlake'a od czasu "FutureSex/LoveSounds", na której znalazły się takie hity jak "SexyBack" i "What Goes Around". Album odniósł spektakularny sukces, sprzedając się w ponad 9 mln egzemplarzy na świecie. Został przy tym uznany za najlepszą płytę popową ostatniej dekady. Poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko, jednak ani Justin ani producenci nie czują z tego powodu presji.

"Są artyści z tak wielką charyzmą i energią wewnętrzną, którą potrafią z siebie wydobyć za każdym razem i ich muzyka zawsze będzie świetna. Nowy album nie jest próbą przeskoczenia poprzedniego. Chodzi o to, by stworzyć coś innego od tego co leci obecnie w radiu, coś, co się wybije ponad to" - tłumaczył Beanz.

Nowy album będzie w sumie trzecim solowym projektem Justina Timberlaka. Jego debiutancki album "Justified" z przebojami "Cry Me a River" czy "Like I Love You" ukazał się w 2002 roku. W 2006 roku ukazała wspomniany krążek "FutureSex/LoveSounds", na której gościli m.in. Timbaland, T.I. i will.i.am. Przez ostatnie sześć lat muzyk koncentrował się natomiast na rozwoju kariery aktorskiej. Zagrał m.in. w takich filmach jak głośny "The Social Network", "to tylko seks", czy "Wyścig z czasem".