W „Klanie czerwonego sorga”, jednej ze swoich najważniejszych powieści, Mo Yan wraca do tragicznych wydarzeń XX-wiecznych dziejów rodzinnego kraju

Można się kłócić o to, czy „Klan czerwonego sorga” to najlepsza pozycja w dorobku chińskiego pisarza, jednak nie ulega wątpliwości, że dla recepcji jego twórczości jest to książka najważniejsza. Opublikowana po raz pierwszy w 1986 r. powieść okazała się dla 31-letniego wówczas autora biletem wstępu na literackie salony – zwłaszcza na Zachodzie. Ale nie było to tylko zasługą samego pisarza. Rok po premierze książkę przeniósł na ekran Zhang Yimou. Film został uhonorowany Złotym Niedźwiedziem w Berlinie i de facto dopiero ta nagroda zwróciła oczy świata na reżysera oraz samego pisarza. Guan Moye, bo tak naprawdę nazywa się autor „Klanu czerwonego sorga”, pozostał na sukcesy głuchy i nie zmieniło tego nawet przyznanie mu literackiego Nobla 2012.

Pisarz zachowuje się tak, jakby jego dewizą była sugestia zawarta w pseudonimie. Mo Yan oznacza bowiem „ten, który nie mówi”. Chiński noblista unika rautów i publicznych wystąpień, rzadko zgadza się na wywiady, a w tych, których udziela, nie jest wylewny. Jedynym forum, na którym pozwala sobie na odważne polemiki (by wspomnień „Żabę” osnutą na problemie kontroli urodzeń), jest literatura. Można rzec, że Mo Yan jest literatem totalnym lub pisarzem starego typu. Anachronicznym skrybą, bo w epoce komputerów większość utworów zapisał przy użyciu tuszu i pędzelka w tradycyjnym alfabecie. Jest autorem na wskroś chińskim – skomplikowana sytuacja i historia kraju odcisnęły na jego życiorysie trwałe piętno. A zarazem nowoczesnym – bez znajomości pogmatwanych dziejów niepodobna zrozumieć dzisiejsze Państwo Środka. Literackiego bakcyla złapał wskutek przełomowego doświadczenia, wielkiego głodu lat 50. i 60. Dowiedział się wtedy, że jak zostanie pisarzem, będzie mógł liczyć na niesłychane beneficjum – naje się wtedy do syta pierogami z mięsem. Jako dwunastolatek ciężko pracował fizycznie w tłoczni oleju, a wieczorami czytał i próbował pisać. Przeszłość jest endemiczną przestrzenią prozy Mo Yana. W Chinach uznawany jest za czołowego reprezentanta „nowej powieści historycznej”. Nowością jest problematyka oraz chronologia – kwestia kształtowania się chińskiej państwowości w XX wieku. Tematyki życia nad Jangcy pod rządami obecnego reżimu, co zarzucają mu inni, nie tylko chińscy pisarze, Mo Yan nie podejmuje.